Tag Archives: olejek cedrowy

Naturalna maseczka oczyszczająco-antybakteryjna

image

Byłoby dobrze, gdybyście posiadali w domu którąkolwiek z glinek, które dostępne są na rynku. To naprawdę wspaniały dar natury, który pomaga delikatnie oczyszczać cerę. Do wyboru macie glinkę zieloną, białą, czerwoną, Rhassoul, żółtą oraz czarną – każda z nich ma różne właściwości. Myślę, że wkrótce trzeba będzie stworzyć osobny post, aby krótko opisać każdą z nich. Glinki to zdecydowanie moje faworytki wśród kosmetyków naturalnych!

Najdelikatniejszą ze wszystkich glinek jest glinka biała. Pisałam już o niej tutaj. Jak na razie wypróbowałam tylko ją, była też dostępna w naszym sklepie i cieszyła się sporą popularnością. Jestem ciekawa jakie opinie mają o niej nowe posiadaczki 🙂 Biała glinka jest też głównym składnikiem delikatnego pudru myjącego firmy Make Me Bio (zobaczcie tutaj), który można stosować także w formie maseczki (polecamy tę formę stosowania).

image

Wiele osób, z którymi rozmawiałam, skarży się na cerę skłonną do przeróżnych wyprysków i trądziku. Niestety muszę się przyznać, że i ja mam od czasu do czasu podobne problemy, chociaż cera zdecydowanie poprawiła mi się w przeciągu ostatniego pół roku, od kiedy to stopniowo usuwałam z półki kosmetyki zawierające chemię. Takim osobom (o ile nie mają cery wrażliwej) polecam glinkę zieloną, która niedługo będzie dostępna w naszym sklepie. Ma ona najsilniejsze działanie antybakteryjne i antyseptyczne ze wszystkich glinek. Hamuje rozmnażanie się bakterii, dezynfekuje, ściąga pory i reguluje wydzielanie sebum. Mój prosty przepis na oczyszczającą maseczkę stworzyłam na bazie glinki białej, ale myślę, że w połączeniu z zieloną będzie to zmasowany atak na bakterie i zanieczyszczenia twarzy.

A więc:

glinka – spora szczypta jednak ciężko określić tu proporcje, po wymieszaniu wszystkich składników powinna wyjść papka, tak więc zróbcie to na oko.

olejek eteryczny z drzewa herbacianego – wystarczą trzy, cztery krople jeśli jest to olejek w stężeniu 100%! Olejki eteryczne o wysokich stężeniach użyte w zbyt dużej ilości mogą silnie podrażnić skórę lub wywołać reakcję alergiczną! Olejek herbaciany jest najczęściej polecanym naturalnym olejkiem przy walce z trądzikiem. Na rynku znaleźć można wiele produktów stworzonych do tego celu i zawierających ten składnik, jednak zapewniam was, że nie znajdziecie go tam dużo. A poza tym, po co jednocześnie aplikować sobie na twarz chemię? Olejek z drzewa herbacianego działa antyseptycznie, ściągająco, silnie dezynfekująco, przeciwzapalnie, bakteriobójczo i grzybobójczo, wysusza zmiany trądzikowe, przyspiesza gojenie się ranek. Stosowanie olejku systematycznie w różnych formach normalizuje pracę gruczołów łojowych. Łatwo przenika przez skórę.

hydrolat z rozmarynu – na koniec dodajcie tyle kropel hydrolatu, aby powstała papka. Po co zwykła woda, skoro można użyć wspaniałego naturalnego toniku? Jeśli jednak nie posiadacie hydrolatu, dodajcie wody, ale PRZEGOTOWANEJ. Hydrolat rozmarynowy także działa detoksykująco i antybakteryjnie, odblokowuje pory skóry, odświeża. Zamiast hydrolatu rozmarynowego można użyć także oczarowego (o którym Karalina pisała tutaj) lub cedrowego, które polecane są dla cery trądzikowej. Hydrolaty przechowujcie w lodówce.

Pamiętajcie! Cera każdej osoby jest sprawą indywidualną, co dla jednych działa doskonale, innym może nie pomóc, tak więc nie zrażajcie się, a poszukujcie odpowiedników o podobnym działaniu. Na przykład, powyższa maseczka, ze względu na zawartość olejku herbacianego, może wysuszyć skórę (chociaż nie musi), tak więc pamiętajcie o zastosowaniu po niej dobrego, naturalnego kremu nawilżającego. Olejek herbaciany można zastąpić innym olejkiem o podobnych właściwościach (np. eukaliptusowym, cedrowym czy delikatnie działającym lawendowym), a herbaciany stosować przy przeziębieniach 🙂

Natalia

Silna pielęgnacja – Odżywczy krem z masła Karite Lilla Mai

image

Okazuje się, że wbrew naszym oczekiwaniom, to właśnie ten krem cieszy się największą popularnością w naszym sklepie! Być może dlatego, że pogoda za oknem nie pomaga utrzymać skóry w dobrej kondycji. Zbliża się czas, gdy nasza cera będzie potrzebowała silniejszej pielęgnacji niż w lecie. Niskie temperatury, a także ich gwałtowne zmiany podczas przebywania to na dworzu, to w silnie ogrzanym pomieszczeniu sprawiają, że skóra wystawiana jest na ciężką próbę.

Kremy Lilla Mai są wręcz stworzone dla tych osób, które nie mają ochoty lub czasu pielęgnować się olejami, a mimo wszystko chciałaby używać kosmetyków naturalnych. Nie posiadają one sztucznych konserwantów, emolientów czy zagęszczaczy. Zapach natomiast jest wypadkową naturalnych składników,  a nie kompozycji perfum. Kremy Lilla Mai są w 100% naturalne!

image

70% kremu tworzy masło karite, o którym pisałam tutaj. Pozostałe składniki to:

– olej z pestek moreli – nawilża i wygładza skórę. Działa przeciwzmarszczkowo. Nałożony na skórę bezpośrednio po kąpieli zapobiega przesuszania, swędzeniu i pieczeniu.

– olejek z drzewa różanego – relaksuje tkanki skóry i jednocześnie pobudza je do regeneracji. Uelastycznia skórę. Stosowany jak olejek eteryczny ma właściwości uspokajające i relaksujące.

– olejek cedrowy – tonizuje skórę, działa ściągająco i antybakteryjnie, reguluje wydzielanie sebum.

Oprócz w/w składników w kremie znajdziemy jeszcze trzy wyciągi z naturalnych olejków eterycznych. Aby pozostać wiarygodną, poniżej zamieszczam skład kremu:

Skład: Butyrospermum Parkii (shea) Butter, Prunus Armeniace Kernel Oil, Juniperus Ashei Oil, Aniba Rosaeodora Oil, Linalool, Limonene, Geraniol

Odżywczy krem z masła Karite z pewnością przypadnie do gustu osobom z bardzo suchą skórą. W zależności od rodzaju cery, można go stosować na dzień lub na noc. Jest bardzo tłusty, jednak mimo tej tłustości wchłania się niespodziewanie dobrze. Pozostawia na skórze ochronną warstwę, która jest wyczuwalna. Jest to z pewnością zasługa masła karite. Chociaż ja wolę używać tego kremu na noc, raz spróbowałam także pod makijaż. Muszę przyznać, że nie miało to na make up żadnego wpływu, skóra wcale nie wymagała częstszego pudrowania (jakby się mogło wydawać). Towarzyszyło mi jednak uczucie pewnej tłustości i silnego nawilżenia. Jednym to może odpowiadać, innym nie. Dla osób, które na dzień potrzebują także bardzo dobrze nawilżającego, ale lżejszego kremu, polecam krem arganowy z olejkiem lawendowym, o którym Karalina pisała tutaj.

Jestem pewna, że odżywczy krem z masła karite będzie doskonały na zimowe mrozy. Z pewnością spróbuję go na dzień podczas wypadu na narty, snowboard czy po prostu spacer podczas mroźnego dnia. Z powodzeniem będzie mógł zastąpić krem z dzieciństwa na literkę N 🙂 (sami powiedzcie – co naprawdę dobrego może znajdować się w kremie za 4 zł?)

Kilka osób jest już w posiadaniu tego kremu. Bardzo prosimy was o opinie. Na ich podstawie będziemy dostosowywać asortyment sklepu! Poza tym mogą być one pomocne dla innych osób, które będą zastanawiały się nad wyborem. Pozdrawiam Was! 🙂

Natalia