Tag Archives: olej z marakui

Naturalna maseczka dla cery naczynkowej i płytko unaczynionej

Wbrew naszym oczekiwaniom wiele osób pyta nas o produkty dla cery naczynkowej. Pomyślałam więc, że przyda się na stronie przepis na maseczkę dla skóry z problemem pękających naczynek i nagłych silnych zaczerwienień, oczywiście opartą na glince – tym razem czerwonej.

Często, zanim cera stanie się naczynkowa, jest płytko unaczyniona. Zaniedbanie cery płytko unaczynionej, z której objawami można skutecznie walczyć, może skutkować już stale widocznymi “pajączkami” i rumieniami, z którymi walczyć jest już ciężej i domowe maseczki mogą tylko złagodzić objawy, jednak nie zlikwidują ich na stałe. Tak więc cera płytko unaczyniona to nie to samo, co cera naczynkowa. Więcej szczegółów na ten temat znajdziecie tutaj i tutaj.

Sama nie mam cery naczynkowej, dlatego osobiście nie mogę potwierdzić skuteczności, jednak z wielu przeczytanych na ten temat informacji wnoszę, że to musi działać! Efekty najbardziej bardziej widoczne będą u osób ze skórą płytko unaczynioną, ale myślę, że warto pielęgnować tak i cerę już naczynkową. Spróbujcie i dajcie znać czy widać jakieś efekty!

Diagram pokazuje proporcje “mniej więcej”, samemu można je regulować np. dodając większą ilość oleju. Pamiętajcie także o stałych zasadach stosowania maseczek z glinki, które opisałam tutaj.

Maseczka dla cery naczynkowej

Pamiętajcie jednak by ilość oleju lub olejów nie była zbyt duża, inaczej glinka nie będzie dobrze się rozprowadzać i przylegać do skóry.

Natalia

Top 5 moich kosmetyków

zdjęcie (12)

Już wkrótce Karalina i ja napiszemy coś o nowych zasobach naszej toaletki. Być może już niedługo i wy będziecie mogli nabyć je właśnie u nas. Najpierw jednak musimy je przetestować 😉

Szczerze muszę się przyznać, że zasób produktów, które mogłabym opisać, mocno się skurczył. Uważam, że ich ilość i tak była całkiem spora – być może wygląda to tak, jakbym całymi dniami nic nie robiła, tylko się smarowała tymi wszystkimi kremami i olejami 😉 Tak nie jest, a zasobność kosmetyków wynika z wiosennego kosmetykoholicznego szału zakupów.

W oczekiwaniu na nowy krem z masłem karité, którego właściwości tu jeszcze nie opisywałyśmy, postanowiłam zrobić takie małe zestawienie moich ulubionych produktów, aby było łatwiej zorientować się, co naprawdę polecam:).

Arabski kohl

Używam go na co dzień. Kiedyś używałam kredki, teraz jednak ciężko mi do niej wrócić. Kohl ładnie podkreśla oko, nadaje mu wyrazistość. Ponadto ma właściwości lecznicze oraz zamyka małe naczynka krwionośne w oku. O kohlu pisałam tutaj.

Biała glinka z kozim mlekiem

To mój ulubiony sposób regularnej, ale nie codziennej pielęgnacji. Glinka bardzo dobrze oczyszcza i regeneruje skórę. Po użyciu twarz od razu wydaje się być zdrowsza, bardziej promienna i świeża. Kozie mleko delikatnie rozjaśnia skórę, także przebarwienia. Więcej o tej konkretnej glince dowiecie się tutaj.

Mydło z Nablus

Nie myję już twarzy niczym innym 🙂 Mydło bardzo dobrze oczyszcza twarz i pomaga walczyć z niedoskonałościami. Przed użyciem jednak należy usunąć z twarzy makijaż, np. za pomocą płynu micelarnego (ja używam tego z firmy FM Group, jest bardzo dobry). Mydło ma miłą, oleistą konsystencję. Po użyciu skóra jest charakterystycznie tępa. Podobnie jest przy stosowaniu czarnego mydła. Wydaje mi się, że może być to właściwość mydeł produkowanych z czarnych oliwek i świadczy o ich naturalnym składzie. O mydle z Nablus pisałam tutaj i przypominam, że jeszcze możecie nabyć je u nas, chociaż nie zostało go zbyt wiele.

Tonik Tołpa

zdjęcie 2 (7)

To kosmetyk, którego tu jeszcze nie opisywałam. W zasadzie to nawet nie wiem czy powinnam o nim w ogóle wspominać – niekoniecznie pasuje do koncepcji bloga, ponieważ nie jest kosmetykiem naturalnym. Zawiera kilka substancji, które nie mają wśród osób obeznanych w temacie pochlebnych opinii (mowa tu np. o propylen glycol, tetrasodium EDTA i inne). Obiecałam sobie, że kiedy skończy mi się ta butelka, będę stosować już tylko hydrolaty. Dotychczas jednak służył mi bardzo dobrze – na tyle dobrze, że postanowiłam umieścić go w tym zestawieniu. Ponadto to jest produkowany w Polsce i oparty na polskim patencie profesora Stanisława Tołpy, który polega na wyciąganiu ekstraktu z torfu i wykorzystywaniu go w kosmetyce. Tonik nie zawiera parabenów, PEG-ów, sztucznych barwników, alergenów oraz donorów formaldehydu. Firma, jak przeczytać można na ich stronie, dobrze zdaje sobie sprawę z faktu, że nie są idealni. Chociaż ich produkty zawierają naturalne składniki, to oprócz nich znajdziemy tam także konserwanty i inne substancje, nie do końca korzystne dla naszego zdrowia. Na stronie przeczytać możemy, że wciąż trwają prace nad ograniczaniem ilości konserwantów. Trzymam ich za słowo. Dla osób, które robią jeszcze zakupy w dobrze wszystkim znanym sklepie na R (lub w innych drogeriach), mogę ten tonik (jak i inne produkty firmy Tołpa) polecić jako wyróżniający się spośród dostępnej tam gamy niestety w większości zagranicznych kosmetyków. Wspierajmy polską gospodarkę 🙂

Anti Age Serum i olej z marakui

Chociaż to dwa produkty, to ostatnimi czasy używam je jako jeden. Temperatura powoli się obniża, zauważam więc, że moja skóra potrzebuje coraz silniejszego nawilżenia. Dopóki nie przyjdzie krem z masła karité, to połączenie tych dwóch kosmetyków stosuję jako codzienne nawilżanie twarzy. Anti Age Serum pachnie cudownie i wspaniale się wchłania, dostarczając skórze wielu ważnych składników. Pisałam o nim tutaj. Olej z marakui, o którym pisałam tutaj,  to źródło wielu antyoksydantów, działa więc antystarzeniowo, no i oczywiście świetnie nawilża. Na dłoń nakładam trochę serum, następnie wylewam kroplę olejku i łączę, po czym wmasowuję w twarz. Jeśli olej nie wchłonie się do końca, a my nie mamy już czasu czekać, można przyłożyć chusteczkę higieniczną, przez co usuniemy jego nadmiar.

Wasze komentarze zarówno tutaj, jak i na Facebooku, pomagają dotrzeć nam do większej ilości osób. Jeśli podoba wam się post, to miło nam będzie jeśli go udostępnicie, skomentujecie lub polubicie na Facebooku. Chcemy rozwinąć naszą działalność, dlatego za taką mini reklamę będziemy bardzo wdzięczne. Dzięki! 🙂

Natalia

Olej z marakui – podwójna siła

Nie wiem czy wiele z Was zdaje sobie sprawę, że to wcale nie olej arganowy jest najsilniejszym olejem przeciwzmarszczkowym i odżywczym. “Złoto Maroka” jest oczywiście niezwykle cenne i posiada wiele wspaniałych właściwości, ale to olej z marakui przebija je pod względem “antystarzeniowym”. A to dlatego, że posiada dwa razy większe zdolności antyoksydacyjne.

Wolne rodniki (utleniacze) to cząsteczki, które w zmasowanych atakach niszczą wszystko na swojej drodze – niszczą komórki wszelkiego typu, także skóry, przez co przyczyniają się do starzenia organizmu. Znajdują się one nie tylko w otaczającym nas środowisku – są także produkowane przez nasz organizm w celu obrony przed stanami zapalnymi i patogenami. Są także naturalnym efektem ubocznym niektórych procesów chemicznych zachodzących w naszym ciele. Wolne rodniki pochodzące z naszego organizmu występują w na tyle małych ilościach, że nie są zbyt szkodliwe, a jednak bardzo potrzebne. Niestety zanieczyszczenie środowiska, palenie papierosów, wystawianie się na działanie promieni słonecznych, spożywanie pokarmów bogatych w ciężkie tłuszcze typu trans i inne czynniki wpływają na to, że wolne rodniki rosną w siłę.

Chociaż nasz organizm dysponuje samodzielnie wytwarzanymi antyoksydantami, wraz z wiekiem oraz pod wpływem coraz większej ilości wolnych rodników atakujących nasze ciała zdolności obronne tych antyoksydantów mogą spadać. Warto więc wspomóc nasz organizm zarówno odpowiednią dietą, jak i odpowiednimi kosmetykami.

Olej z marakui jest niezwykle bogaty w bioflawonoidy, karotenoidy oraz nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 6. To te składniki czynią go dobrą tarczą przed wolnymi rodnikami. Oprócz tego zawiera także witaminy A, C, K i E (wspominana już w innych postach Witamina Młodości) oraz wapń, fosfor i potas. Dzięki zawartości witaminy K, która stymuluje krzepnięcie krwi, olej polecany jest dla osób z cerą naczynkową czy skłonną do przebarwień. Olej nawilża skórę oraz ją uelastycznia. Można go stosować także na włosy.

1396

Na razie przestałam używać tego oleju, ponieważ znalazłam inne formy nawilżania na tę porę roku, wiem jednak, że z pewnością do niego wrócę. Myślę, że świetnie nadaje się na okres chłodów i mrozów, kiedy skóra narażona jest na działanie niskich temperatur, a także ich częste zmiany.

Moja aplikacja olejku polega na wymieszaniu go w dłoni z wodą kwiatową. Naprawdę wystarczy jedna, maks dwie krople olejku, inaczej nie wchłonie się w całości w skórę (takie są przynajmniej moje doświadczenia).

Ale antyoksydanty na marakui się nie kończą 🙂 To olejek nadający się dla osób w średnim wieku. Ale jeśli komuś zależy na jeszcze silniejszym działaniu, niech sięgnie po olejek perilla! O tym może jeszcze kiedyś 😉

Olej z marakui, który posiadam, kupiłam w bydgoskim sklepie Avebio.

Natalia