Tag Archives: olej arganowy

Sekrety pięknych włosów Hindusek

 

Myślę, że Hinduski to jedne z najpiękniejszych kobiet świata. Nieskazitelna cera, gęste błyszczące włosy, ciemna karnacja. Mieszkanki Indii są znane z zamiłowania do naturalnej pielęgnacji, a własnoręcznie robione kosmetyki są niezbędnym elementem codziennych zabiegów upiększających.

Piekne_Hinduski_1

źródło: http://www.turborotfl.com/pl/news/160/Piekne_Hinduski

Tajemnicą pięknych włosów Hindusek (oprócz uwarunkowań genetycznych)  jest odpowiednia pielęgnacja – ziołowe mieszanki i oczywiście olejowanie (coraz bardziej popularne też w Europie)

Maseczki ziołowe:

z proszku z neem (Miodla Indyjska) – tropikalnego drzewa o właściwościach leczniczych. Wystarczy dodać do proszku odrobinę wody, a następnie nałożyć gotową mieszankę na włosy na ok. godz. Taka maseczka odżywia, wzmacnia cebulki włosów, działa kojąco na skórę głowy, a do tego nie zmienia koloru ( co jest ważne w przypadku osób, które posiadają jasne włosy)

– z shikakai (proszku orzechowego), który działa oczyszczająco i podkreśla ciemny odcień włosów. Taką maseczkę na pewno wypróbuję już niedługo. Puder shikakai można zamówić na www.mazidła.com

shikakai

źródło: http://gokovai.com/2015/02/18/6-hair-packs-for-strong-hair/z

-z amli ( indyjski agrest). Maseczka działa przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo, zapobiega rozdwajaniu się końcówek i wypadaniu włosów.

-z henny

-z liści eclipty – zioła, rosnącego na terenie Indii, Chin, Tajlandii i Brazylii. Eclipta jest stosowana w formie odżywek ( maseczki z wysuszonych liści, olejowy macerat, sok z liści). Maseczka ma działanie przeciwzapalne, antybakteryjne, wzmacnia włosy, łagodzi stan zapalny skóry głowy i jest skuteczna w walce z łupieżem. Uwaga!!! Przyciemnia włosy. Eclipta moża być stosowana również jako samoopalacz)))

-z mąki besan (ciecierzycy). 2 łyżki mąki wymieszać z odrobiną wody. Gotową maseczkę wetrzeć w skórę głowy, a następnie dokładnie spłukać.

maseczka odżywcza: 5 łyżek oleju kokosowego (można go kupić w naszym sklepiku tu), jedna łyżka olejku eukaliptusowego oraz jedna łyżka olejku goździkowego. Maseczkę najlepiej jest zostawić na włosach na całą noc, a rano dokładnie umyć włosy naturalnym szamponem. Regularne stosowanie takiej maseczki zapobiega siwieniu włosów.

maseczka przeciwłupieżowa: Jedno żółtko, rozmaryn, szczypta boraksu i kilka kropel olejku eterycznego. Wmasować w skórę głowy, a po chwili spłukać i umyć włosy szamponem naturalnym.

Olejowanie włosów

Olejowanie  jest podstawą pielęgnacji włosów mieszkanek Indii. W Europie olejowanie staje się coraz bardziej popularne. Hinduski najczęściej sięgają po olejek kokosowy. Powiem szczerze, że dla mnie ten olejek również jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o pielęgnację włosów. Pisałyśmy już dużo o olejowaniu. Olejowanie włosów – olej arganowy. Olejowanie włosow -olej kokosowy. Zapraszam więc do lektury.

Osobom, które chcą na własnej skórze, a właściwie na własnych włosach doświadczyć cudownego działania kosmetyków stosowanych przez kobiety z Indii, polecam sklep www.mazidla.com

Warto pamiętać, że naturalne sposoby pielęgnacji włosów są bardzo proste i sprawdzają się od wieków. Można najwyższy czas, żeby pożegnać się z ulubionym szamponem drogeryjnym. A propos)) Zapraszam do czytania. Czego warto unikać w szamponach do włosów? – Naturalny sampon Make Me Bio

Karalina

 

Jak zrobić zdrowy peeling? – Peeling/maseczka z pestek róży Ol’Vita

image

Temat peelingów pojawił się na blogu dotychczas tylko raz i to na samym początku jego istnienia, a jest to przecież istotny element regularnej pielęgnacji ciała i twarzy.

Nie muszę zapewne pisać po raz kolejny (ale i tak to zrobię :)), że warto unikać standardowych peelingów ze sklepu. Zawierają dużo niepotrzebnych związków chemicznych mających za zadanie je konserwować czy nadawać oczekiwaną konsystencję. Są to całkowicie zbędne dla naszego organizmu substancje, których należy unikać w miarę możliwości. Dla przykładu poniżej podaję skład pewnego peelingu z dobrze znanej, międzynarodowej firmy (produkt zawiera również Sodium Lauryl Sulfate czyli SLS – silny detergent, bardzo dobrze oczyszcza skórę, jednocześnie ją przesuszając).

Skład: Aqua, Juglans Regia (Walnut) Shell Powder, Glyceryl Stearate SE, Glycerin, Sodium Lauerth Sulfate, Polyethylene, Cetearyl Alcohol, Cocamidopropyl Betaine, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Polysorbate 60, Cetyl Acetate, Acetylated Lanolin Alcohol, PEG-100 Stearate, Ceteareth-20, Titanium Dioxide, Carbomer, Triethanolamine, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene.

Sposobów na zdrowy peeling jest wiele. Można wykonać go zarówno z domowych składników, jak i z półproduktów. W internecie mnóstwo pochwał zbiera peeling kawowy, który podobno świetnie radzi sobie z cellulitem. Przepis na niego znajdziecie np. tutaj  lub tutaj, ale jego wariantów jest wiele (w kilku wariantach znajdziecie cynamon – osoby ze skórą naczynkową powinny go unikać). Znajdźcie najlepszy dla siebie. Peeling kawowy  jest peelingiem mechanicznym czyli pozbywamy się martwego naskórka po prostu go ścierając. Peeling enzymatyczny to taki, który rozpuszcza naskórek. Wykonuje się go najczęściej na twarz. Jego domowa wersja wykorzystuje głównie enzymy znajdujące się w owocach, które bardzo dobrze zmiękczają naskórek i rozpuszczają jego martwe komórki. Przepisy na taki peeling wykorzystują często owoce tropikalne, ale nie tylko. Przepis na ten i kilka innych domowych peelingów znajdziecie tutaj.

Dla mnie jednak najwygodniejszą, a jednocześnie zdrową metodą na dobry peeling jest stosowanie półproduktów. Nie robimy bałaganu w kuchni, nie musimy trzeć owoców na papkę lub chodzić po nie specjalnie do sklepu ;), nie brudzimy łazienki (co się zdarza, kiedy robimy np. słynny peeling kawowy), a jednocześnie w naszym kosmetyku wciąż znajduje się tylko to, co sami tam dodamy, bez zbędnych substancji.

Dotychczas wypróbowałam peelingu enzymatyczno – mechanicznego wykorzystującego czarne mydło oraz rękawicę Kessa. O tym zabiegu pisałam w poście Gładka skóra – domowy zabieg SPA. Byłam i wciąż jestem nim zachwycona. Sklepowe peelingi po prostu się chowają! Można stosować go zarówno na ciało, jak i na twarz (w tym ostatnim przypadku czarne mydło trzymamy na skórze krócej, maksymalnie 5 minut).

Wczoraj miałam okazję po raz pierwszy zastosować Peeling/Maseczkę z pestek róży firmy Ol’Vita. Jest to pierwszy naturalny peeling tego typu, który próbowałam. Skład jest niezwykle prosty: 100% zmielonych, częściowo odtłuszczonych pestek róży. I nic więcej. Kosmetyk ma więc formę lekko ziarnistego proszku.

image

Pestki róży bogate są w NNKT (Niezbędne Nasycone Kwasty Tłuszczowe), witaminy, antyutleniacze oraz wiele innych substancji aktywnych. Dzięki temu, jak sama nazwa wskazuje, kosmetyku używać można zarówno jako peelingu, jak i maseczki. Maseczka z pestek róży ma działanie kojące podrażnienia, regenerujące oraz nawilżające. Ja za jednym razem połączyłam obydwa działania. Pestki róży wymieszałam z odrobiną białej glinki, dodałam olejek herbaciany oraz hydrolat z lipy. Od razu zaznaczam, że nie jest to przepis na maseczkę, którą zaleca producent. Ten oryginalny wykorzystuje hydrolat, olej zimnotłoczony oraz śmietanę. Jak wcześniej pisałam, nie przepadam za nakładaniem produktów żywnościowych na twarz, tak więc ze śmietany zrezygnowałam 😉

image

Otrzymana konsystencja nie była typową papką (pewnie po to m.in. ta śmietana w oryginalnym przepisie), więc nie nakładała się tak łatwo na twarz jak maseczka z glinki. To jednak nie jest zbyt duże utrudnienie. Maseczkę trzymałam na twarzy 15 minut. Dopiero po upływie tego czasu usunęłam większość pestek (osypywały się łatwo te, które już wyschły). Następnie w rękach roztarłam olej arganowy i pozostałe na twarzy pestki wykorzystałam jako peeling, delikatnie ją masując. Po zakończeniu zabiegu oczywiście opłukujemy twarz wodą. Aby zebrać nadmiar oleju, który nie wchłonął się i nie spłukał, możemy przyłożyć chusteczkę higieniczną.

Muszę przyznać, że byłam bardzo, bardzo mile zaskoczona. Nie byłam pewna jakich efektów się spodziewać, jednak pestki róży w połączeniu z olejem arganowym wspaniale wygładziły skórę twarzy i stała się ona wręcz “jedwabista” – ten przymiotnik tak często wykorzystywany w reklamach naprawdę tu pasuje! A cały zabieg tak niezwykle prosty! Jestem ciekawa jakie efekty będą po zastosowaniu na ciało.

Peeling/Maseczka z pestek róży Ol’Vita należy do peelingów drobnoziarnistych, więc mogą go używać także osoby ze skórą suchą i dojrzałą, chyba że mają skłonności do podrażnień.

Na efekty stosowania maseczki trzeba jeszcze trochę poczekać. Myślę jednak, że mogą być naprawdę pozytywne!

Na razie Peeling/Maseczkę z pestek róży Ol’Vita możecie kupić na stronie producenta czyli tutaj, jednak być może ten kosmetyk, jak i kilka innych będzie dostępne także i w naszym Sklepiku z Zielonej Sfery. Na razie w naszej ofercie znajdują się do wyboru dwa naturalne peelingi mechaniczne: morelowy oraz ze skały wulkanicznej – znajdziecie je tutaj.

Czy używałyście już takich peelingów? Jakie są wasze doświadczenia?

Natalia

Top 5 moich ulubionych kosmetyków

Jakiś czas temu Natalia sporządziła listę swoich ulubionych kosmetyków. Idąc za jej przykładem, postanowiłam napisać o produktach, które lubię najbardziej.

Hydrolat, czyli tonik naturalny

roza

Hydrolat(dokładnie różany) jest bodajże jednym z najwspanialszych kosmetyków, które kiedykolwiek używałam. Oprócz wspaniałych właściwości kosmetycznych ma także piękny zapach, co jest raczej rzadkością wśród toników naturalnych. Różnorodność hydrolatów sprawia, że każdy może znaleźć idealny produkt dla siebie, stosując zamiennie produkty przez cały rok i w każdym wieku.

Więcej o hydrolatach można przeczytać tu.

Olej z pestek malin

olej_maliny_670943759

Zachęcona postem Natalii o oleju z pestek malin postanowiłam go wypróbować. Powiem szczerze, że od pierwszego zastosowania byłam pod ogromnym wrażeniem tego produktu. Kosmetyk ma ładny zapach( nie pachnie malinami, ma raczej delikatny zapach nasion), nie jest zbyt tłusty i szybko się wchłania. Stosuję go na noc na przemian z Kremem z masła Karite Lilla Mai. Rano skóra wygląda na wypoczętą i dobrze nawilżoną. Nie chcę zbyt dużo pisać o innych zaletach oleju, gdyż więcej informacji na ten temat można znaleźć tu. Dodam jedynie, że olejek z pestek malin z całą pewnością może konkurować z olejem arganowym, który, jak wiadomo, jest jednym z najlepszych naturalnych produktów pielęgnacyjnych o właściwościach antystarzeniowych.

Ekologiczny szampon rozmarynowy Lilla Mai

ekologiczny-szampon-rozmarynowy

Dlaczego warto spróbować?

-całkowicie naturalny skład, a zatem zupełnie bezpieczny

-piękny rozmarynowy zapach

-wysoka wydajność

-włosy po nim są miękkie, błyszczące i dobrze odżywione

Więcej informacji na temat kosmetyku można uzyskać tu.

Olej kokosowy

kokos

Świetnie  się sprawdza w pielęgnacji włosów(olejowanie). Dodatkową zaletą jest wydajność oleju kokosowego. Mam go już od kilku miesięcy, a nadal nie chce się skończyć.))))Olej kokosowy ma ładny zapach. Cena też jest ładna.

O olejowaniu włosów olejem kokosowym pisałyśmy już wcześniej tu.

Krem lawendowy z olejkiem organowym Lilla Mai

lawen

Jak dla mnie – krem idealny. Lekka konsystencja, piękny zapach, dobra cena. Świetnie sprawdza się pod makijaż, nie zatyka porów, a do tego świetnie nawilża. Skład kremu też jest imponujący. Chociaż, jak pisałam wcześniej, lubię próbować nowych rzeczy (następny krem, na który się skuszę będzie Krem Garden Rose Make Me Bio), na pewno będę powracać do tego kosmetyku. Jak na razie, Lawendowy krem Lilla Mai jest absolutnie najlepszym kremem, którego dotąd używałam.

Więcej o kremie można przeczytać tu.

Jakie są Wasze ulubione produkty? Podzielcie się z nami Waszymi doświadczeniami kosmetycznymi.

Karalina