Tag Archives: lilla mai

Naturalne Top 5 czyli co polecam

IMG_1235

Ostatni post z tego typu pojawił się już dość dawno temu, a przecież wiele od tego czasu się zmieniło. Niektóre produkty skończyły się i z ciekawości zostały zastąpione nowymi, od innych odeszłam bo uznałam, że tak będzie zdrowiej. No i tym sposobem powstała nowa lista moich ulubionych 5 kosmetyków naturalnych, które jestem gotowa polecić innym.

Hydrolat różany

Próbowałam kilku hydrolatów, co nie jest jakimś dużym osiągnięciem w dziedzinie kosmetyki naturalnej, bo jest ich do wyboru naprawdę dużo. Zauważyłam jednak, że większość już w opisie polecana jest dla cery tłustej lub trądzikowej, mniej jest natomiast tych przeznaczonych dla cery suchej, naczynkowej lub dojrzałej. Problem ten jednak rozwiązuje hydrolat różany, którego można używać w każdym z tych trzech przypadków. I u mnie właśnie sprawdził się najlepiej, a mam cerę bardzo suchą. Hydrolat różany świetnie przygotowuje cerę do nałożenia kremu, przywracając jej naturalną równowagę, która może być zachwiana po umyciu – poza tym jak wiemy, woda wysusza. Hydrolat ten świetnie działa jako naturalny tonik. Myślę, że należy mu się osobny post 😉 .

Przeciwzmarszczkowy krem o zapachu liści pomarańczy Lilla Mai

FullSizeRender

Karalina pisała o nim wcześniej tutaj. Po spróbowaniu kilku naturalnych kremów, pochodzących od firm Lilla Mai, Make Me Bio jak i Orientana, mogę śmiało stwierdzić, iż znalazłam ten najlepszy dla mnie. Jak już wcześniej wspomniałam, mam cerę bardzo (a nawet bardzo bardzo) suchą, która posiada jednak tendencje do pojawiających się czasem tzw. ” niedoskonałości” (to chyba najładniejsza nazwa, jaką wymyślono dla tych znienawidzonych przez wszystkich małych potworków). Krem bardzo dobrze nawilża, nie muszę w tym celu dodawać do niego np. gliceryny roślinnej, jak to było w przypadku Garden Roses Make Me Bio (myślę, że krem różany jest świetny, jednak nie dla tak bardzo suchej cery, jaką posiadam ja). Jego konsystencja jest bardzo przyjemna, krem świetnie się rozprowadza i bardzo dobrze wchłania, pozostawia jednaka cienką warstewkę na powierzchni skóry, co mi osobiście odpowiada. Jednocześnie krem ten nie jest ciężki i tłusty, tak jak krem z masła karite, o którym pisałam kiedyś w poście Silna pielęgnacja – Odżywczy krem z masła karite Lilla Mai. Polecam!

Ekologiczny żel z aloesu

To mój ostatni hit jeśli chodzi o półprodukty. O jego dobroczynnych zaletach pisałam już w poście  Naturalny tonik do cery mieszanej lub trądzikowej – Ekologiczny żel z aloesu. Żelu dodaję do hydrolatu różanego oraz olejku herbacianego, tworząc tym sposobem połączenie odpowiadające potrzebom mojej skóry (bardzo suchej z czasowymi “niedoskonałościami” 😉 ). Oprócz tego, że działa on bakteriobójczo, przeciwzapalnie, antyseptycznie i łagodząco, to jeszcze pomaga zatrzymać wodę w komórkach skóry oraz odbudowuje jej płaszcz lipidowy. Połączenie idealne! Przepis na tonik oraz szczegółowe zalety żelu z aloesu znajdziecie w linku powyżej.

Szampon do włosów przetłuszczających się Make Me Bio

O tym, że to mój ulubieniec, możecie już wiedzieć z postu Czego warto unikać w szamponach do włosów – Naturalny szampon Make Me Bio. Choć do szamponów byłam sceptycznie nastawiona, to ten całkowicie zmienił moje zdanie na ich temat. Pięknie pachnie i delikatnie się pieni, a jednocześnie oczyszcza włosy i ich nie obciąża. Nie posiada sztucznych spieniaczy oraz SLS i SLES, a także innych trujących substancji. Uważam, że jest świetną alternatywą dla drogeryjnego szamponu. Jest droższy, nie ma co ukrywać… Jednak jego skład jest bardzo bogaty, poza tym to jedna z tych małych rzeczy, które możemy zmienić w naszym codziennym życiu, a przysłuży się to naszemu zdrowiu, a na pewno zdrowiu naszej skóry głowy! 🙂

Peeling z użyciem czarnego mydła oraz rękawicy Kessa

To zabieg, który opisywałam na początku istnienia bloga. Musze przyznać, że wciąż jestem pod jego wrażeniem. Pamiętam, że kiedy pisałam o nim w poście  Gładka skóra – domowy zabieg SPA, nie byłam pewna, czy to co spływa ze mnie wraz z wodą to rzeczywiście zabarwiony na czarno naskórek. Teraz już wiem, że rzeczywiście tak jest! Wiem, brzmi to nieapetycznie 😀 Jednak kiedy robisz zabieg w wannie, po czym obserwujesz na powierzchni wody połacie naskórka….. to rzeczywiście robi wrażenie 😀 Skóra jest potem naprawdę bardzo gładka! Jeśli potrzebuję peelingu “na szybko”, zwłaszcza na twarz, świetnie sprawdza się ten przy użyciu naturalnych pestek, np. pestek moreli lub pestek róży. Przyrządzenie go jest szybkie i proste – sposób na to znajdziecie w poście Jak zrobić zdrowy peeling do twarzy? – Peeling/maseczka z pestek róży Ol’Vita.

Tymczasem, jak to mówią w krajach anglosaskich, “stay tuned” 😉 Szykujemy dla Was mały konkurs z nagrodami, mogą przydać się Wam lub jako prezent z okazji Dnia Matki 🙂

Natalia

Pasta bez trucizny – Ekologiczna pasta do zębów z ksylitolem Lilla Mai

image

Człowiek jednak uczy się przez całe życie 🙂 Niektóre fakty, chociaż wydają się być oczywiste, także nie docierają do naszej świadomości – spychamy je jako niepotrzebne gdzieś w głąb swojego umysłu.

Pamiętacie, kiedy rodzice mówili Wam, że nie możecie połykać pasty do zębów? Także zadawaliście sobie pytanie: ale dlaczego? Przecież ona jest taka pyszna? U mnie tak to wyglądało. W rezultacie jako dziecko czasem z przyjemnością połykałam pastę – nie będę udawać, że nie 🙂

Większość past zawiera fluor, który jest międzynarodowo uznany za truciznę! Jego gromadzenie się w organizmie wywiera wiele szkód, a zbyt duża jego dawka może doprowadzić nawet do śmierci. Nie są to żadne żarty, historia odnotowała wiele takich przypadków. Warto także dodać, że ostatnich dwunastu laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie Medycyny i Chemii ostrzegało przed zagrożeniem dla zdrowia, które niesie ze sobą ten związek. Jeśli interesuje was ten temat, możecie zajrzeć m.in. na stronę CudowneDiety (kliknijcie tutaj).

W naszym domu dopiero niedawno pozbyliśmy się past z fluorem. Pierwszym produktem nie zawierającym tego związku była Ekologiczna pasta do zębów z ksylitolem Lilla Mai. Składa się ona z tylko czterech składnikówsody, oleju kokosowego, olejku z drzewa herbacianego i ksylitolu. 

– soda – to środek czyszczący skutecznie używany przez ludzkość od lat. Znajduje zastosowanie zarówno w higienie osobistej, jak i produktach do prania czy czyszczenia powierzchni. W kosmetykach do jamy ustnej soda oczyszczona neutralizuje działanie kwasów, regularnie stosowana hamuje powstawanie kamienia nazębnego i próchnicy, likwiduje przebarwienia i zapobiega powstawaniu nowych, niszczy bakterie oraz odświeża oddech.

– olej kokosowy – dzięki zawartości kwasu kaprylowego  skutecznie niszczy szczepy dwóch rodzajów drożdżaka, które odpowiadają za powstawanie próchnicy. Poza tym wykazuje ogólne działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne i antywirusowe. Dba o zdrowie dziąseł, regularne stosowanie likwiduje krwawienie i ból podczas mycia.

– olejek z drzewa herbacianego – pisałam już o nim w poście Naturalna maseczka oczyszczająco – antybakteryjna. W paście do zębów ma podobne zastosowanie – działa przeciwbakteryjnie, dezynfekująco, przeciwzapalnie i przeciwgrzybicznie. Odświeża oddech.

– ksylitol – to tzw. cukier brzozowy pozyskiwany właśnie z tego drzewa. Wykazuje silne działanie przeciwgrzybiczne oraz przeciwpróchnicze.

Muszę przyznać, że pierwsze wrażenie w czasie jej użycia było niezwykłe. Pasta pachnie olejek kokosowym z delikatną nutą olejku herbacianego. Ma bardzo aksamitną konsystencję, która szybko rozpuszcza się w ustach w niezwykle przyjemny, aczkolwiek specyficzny sposób. Za każdym kolejnym myciem jest to naprawdę ciekawe doświadczenie. Jak napisałam, pasta rozpuszcza się szybko i wraz ze śliną tworzy raczej rzadką wodno – oleistą konsystencję. Przypuszczam, że nie wszystkim może to odpowiadać.

Zęby po umyciu są rzeczywiście gładkie i czyste. Zastrzeżenia mam jednak co do funkcji odświeżenia oddechu – nie jest to to odświeżenie, do którego przyzwyczaiły nas zwykłe pasty. Z pewnością nie chuchamy miętą 😉 Nazwałabym to raczej powrotem do stanu naturalnego.

Myślę, że taka pasta spodoba się prawdziwym wielbicielom kosmetyków naturalnych. Ja sama potrzebuję jeszcze nieco czasu do jej zaakceptowania. Wiem natomiast, że nigdy więcej nie kupię pasty z fluorem. Na polskim rynku jest do wyboru wiele produktów bez tego związku. Polecam poszukiwać najbardziej odpowiadającego!

Natalia

Przeciwzmarszczkowy krem o zapachu liści pomarańczy Lilla Mai

Ostatnio dużo pisałyśmy o produktach Lilla Mai, które cieszą się popularnością nie tylko wśród miłośników naturalnych kosmetyków. Są to produkty, które oprócz wspaniałego składu są niezwykle skuteczne i wspaniale prezentują się wizualnie.

Zbliża się zima, która niestety wpłynie bardzo niekorzystnie na naszą cerę. Dlatego warto już teraz zainwestować w kosmetyki, które zabezpieczą naszą skórę przed niekorzystnym działaniem niskich temperatur. Warto jest znaleźć krem, który nawilży i odżywi cerę.

przeciwzmarszczkowy-krem-o-zapachu-lisci-pomaranczy-lilla-mai

Przeciwzmarszczkowy krem o zapachu liści pomarańczy z pewnością spełnia te kryteria. W skład kosmetyku wchodzą oleje zimnotłoczone, hydrolaty – rumiankowy (ma działanie przeciwzapalne) i neroli (idealny do cery wrażliwej z problemami naczynkowymi), witaminy A i E, olejek petitgrain, ekstrakty roślinne. Krem nie tylko łagodzi podrażnienia, lecz także wzmacnia tkankę i odbudowuje naskórek.

Skład: Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil, Butyrospermum Parkii, Glycerine, Coco-glucoside and Coconut Alcohol, Theobroma Cacao Seed Butter, Gliceril Stearate, Cera Alba, Sucrose Stearate, Olea Europaea Fruit Oil, Linum Usitatissimum Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Xantham Gum, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Tocopherol, Benzyl Alcohol, Citrus Aurantium Flower Water, Chamaemelum Nobile Flower Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Panthenol, Mixed Tocopherol, Lecithin, Citrus Aurantium Oil, Ubiquinone, Tocopheryl Acetate, C12-15 Alkyl Benzoate, Retinyl Palmitate, Arechnis Nypogaea Oil

Produkty przeciwzmarszczkowe nie są wystarczająco popularne wśród osób poniżej 40 lat. Często spotykam się ze stwierdzeniem, że skoro zmarszczki nie są jeszcze widoczne, to nie jest zalecane stosowanie kosmetyków przeciwzmarszczkowych. Zapominamy, że produkty te mają zapobiegać powstawaniu zmarszczek, a nie likwidować już powstałe. Dlatego powinno stosować się na przemian kremy nawilżające i przeciwzmarszczkowe, co wszystkim serdecznie polecam. 

Przeciwzmarszczkowy krem o zapachu liści pomarańczy Lilla Mai ma przyjemną konsystencję – coś pomiędzy lekkim kremem arganowym z olejkiem lawendowym, a gęstym z masła Karite Lilli Mai. Kremy te można już kupić w naszym sklepie. Zapraszamy i gorąco polecamy, gdyż na prawdę są świetne.

Karalina