Tag Archives: lawenda

Pielęgnacja w starożytnym Egipcie i współczesne Kleopatry

Pomysł tego posta przyszedł mi do głowy podczas jednej z prób, na których więcej się siedziało bezczynnie niż grało 🙂 Pomyślałam, że będzie ciekawie, jeśli kosmetykę naturalną ukażę od trochę innej strony, niż tylko tej codzienno – praktycznej. Uświadomiłam sobie, że przecież cała współczesne kosmetyka jest spuścizną naszych przodków. I to nie tylko naszych babć, prababć i praprababć, ale i osób żyjących całe setki i tysiące lat przed nami.

Chociaż wszystko zaczęło się prawdopodobnie jeszcze wcześniej, najszersze wzmianki o pielęgnacji pochodzą ze starożytnego Egiptu. Kult piękna zdecydowanie był tam niezwykle rozwinięty. Ceniło się nie tylko proporcjonalną budowę ciała, ale i higienę osobistą, perfumy oraz makijaż. Dbałość o czystość była momentami aż przesadna, świadczyła także o religijności i statusie społecznym. Skąd to wiadomo? Tak jak większość informacji o cywilizacji starożytnego Egiptu, tak i ta pochodzi z piramid i grobowców, w których znaleziono liczne przyrządy do sporządzania makijażu, pojemniczki z resztkami substancji pielęgnacyjnych, grzebienie, lusterka, pędzelki. Elegancja Egipcjanka posiadała specjalną szkatułkę na maści, mazidła, kremy, balsamy, wonne oleje, a nawet pierwsze szminki. Egipcjanie jaki pierwsi  nauczyli się wydobywać i zachowywać zapach roślin. Wiedzę tę wykorzystywali do sporządzania wonnych stożków, umieszczanych na głowie, które składały się z wołowego łoju i pachnącego olejku. Pod wpływem temperatury stożek roztapiał się, uwalniając zapach. Zapachy mirry, lawendy, tymianku, róży, cedru, aloesu, mięty, lilli czy lotosu był przez Egipcjan znane i używane, szczególnie przez tych z wyższych klas społecznych.

1400936_original

Ponieważ Egipcjanie żyli w wyjątkowo trudnych warunkach klimatycznych, pielęgnacja skóry była absolutną normą. Nawet najbiedniejsi robotnicy olejowali skórę, chroniąc ją przed palącym słońcem, zmiękczając ją i pielęgnując. Olej do pielęgnacji skóry widnieje na starych egipskich rachunkach jako zapłata za pracę! Do takich olejów często dodawano aromaty aby skóra pachniała, oraz miód pszczeli, aby dodatkowo ją pielęgnować.

515px-Toilet_box_and_various_vessels_of_Merit_(TT8)

Ponieważ to jak najjaśniejsza cera była w modzie, śniada natomiast kojarzyła się z niewolnikami czy osobami pracującymi fizycznie, rozjaśniano twarz pudrami z ochry. Stosowano także kremy z oliwy z oliwek, wspomnianą ochrę, wodę różaną i wosk pszczeli. Krem taki, poza właściwościami nadającymi efekt estetyczny, świetnie pielęgnował skórę. Do dzisiejszych czasów zachował się także opis specjalnej mikstury zawierającej sproszkowany alabaster. Mikstura służyła do ścierania naskórka i wygładzania cery – pierwszy znany ludzkości peeling 🙂

Przesławny jest też egipski makijaż, który zaobserwować można na praktycznie wszystkich malowidłach pochodzących z tamtych czasów. Oczy obrysowywano czarną kreską, uzyskiwaną z ochry, sproszkowanego ołowiu, popiołu i różnych rud miedzi. Makijaż ten miał także właściwości zdrowotne – chronił oczy przed rozprzestrzenianiem się bakterii, które dostawały się tam wraz z pyłem i piaskiem. Proszek ten był prototypem znanego do dzisiejszych czasów kohlu, o którym pisałam tutaj. Kohl arabski jest jednak zdrowszą wersją, gdyż nie zawiera szkodliwego ołowiu, jedynie węgiel oraz sproszkowane zioła. Kohl można kupić tu.

Starożytni Egipcjanie także bardzo obawiali się zmarszczek. Zachowało się wiele receptur na kremy przeciwzmarszczkowe, do najsłynniejszych należy krem z wyciągiem z podwójnie wygotowanej kozieradki. Do stałych składników należała także oliwa z oliwek czy wosk pszczeli. Starożytni znali i stosowali kremy przeciw zmarszczkom, balsamy odżywcze i ochronne, kosmetyki ujędrniające i przyspieszające leczenie się ran, oparzeń i zbliznowaceń.

Egyptian cosmetics case

Śledząc dawne receptury na piękną skórę, nie tylko te pochodzące ze starożytności, zauważyłam powtarzalność kilku składników. Mleko, miód oraz oliwa z oliwek. I dzisiaj warto sięgać po naturalne kosmetyki zawierające te składniki, gdyż ich skuteczność potwierdzona jest doświadczeniem kobiet żyjących na przestrzeni kilku tysięcy lat! Niesamowite prawda? (serdecznie polecam naturalne ochronne pomadki do ust na bazie wosku pszczelego, według mnie są najlepsze. Być może już niedługo takie właśnie pomadki firmy Make Me Bio będą dostępne w naszym sklepie. Kto nie może się już doczekać, a mieszka w Bydgoszczy, niech zajrzy do sklepu z miodami Bartnik na ul. Śniadeckich i zapyta o ochronną pomadkę, niestety firmy nie pamiętam, ale byłam z niej niezmiernie zadowolona!).

We współczesnym, zabieganym świecie także dziedzina kosmetyki została uprzemysłowiona – nie jest to wcale złe, a widocznie było potrzebne, jeśli się tak stało. Nie mamy czasu delektować się nowym kremem, balsamem. Po prostu nakładamy go na twarz czy ciało i idziemy do pracy. Zapominamy przy tym, co znajduje się w składzie zdecydowanej większości używanych kremów i znajdować się musi, inaczej dawno zgniłoby na półce w hurtowni :/ (zanim przemysłowy krem od momentu wyprodukowania trafi na Twoją półkę, mija wiele miesięcy…).

Może czasem warto poczuć się jak współczesna Kleopatra, znaleźć chwilkę dla siebie i zaaplikować sobie maseczkę z naturalnej glinki, zrobić peeling czarnym mydłem (podobny zabieg opisywałam tutaj) czy wmasować w skórę naturalny olej lub balsam. Świadomość, że robimy coś dobrego dla siebie tak, jak robiły to kobiety tysiące lat temu, jest bardzo miła i niezwykła. Nie szkodzimy przy tym naszemu zdrowiu, a wręcz pomagamy skórze walczyć z atakującymi zanieczyszczeniami i wolnymi rodnikami.

Natalia