Tag Archives: kosmetyki naturalne

Naturalne farby do włosów Khadi

Naturalne farby do włosów Khadi

Zwlekałam nieco z napisaniem recenzji o naturalnych farbach do włosów Khadi, gdyż, jak podaje producent, trzeba uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na wymarzony kolor. Włosy w procesie utlenienia uzyskają intensywniejszy kolor w ciągu kilku dni.  Dokładnie 24 godz. po wypróbowaniu farby mogę z ręka na sercu powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem tej farby. Ale może zacznijmy od początku.

Ziołowe farby Khadi nie zawierają utleniaczy, konserwantów, chemikaliów. Są w 100% bezpieczne i zdrowe. Posiadają certyfikat BDIH, który potwierdza jakość kosmetyków. Naturalne farby nadają włosom piękny kolor (o czym przekonałam się sama) i blask.

khadiOd lat farbuję włosy. Zawsze starałam się wybierać farby bez amoniaku. Fascynacja kosmetykami naturalnymi zmusiła mnie jednak do szukania alternatywnego rozwiązania w sposobie koloryzacji włosów. Powiem szczerze, że miałam pewne obawy przed pierwszym farbowaniem. Nie wiedziałam do końca czego mam się spodziewać po farbach naturalnych. Tuż po farbowaniu kolor włosów praktycznie się nie zmienił, ale już kilka godzin później był już niezwykle intensywny i po prostu piękny.

Kilka rad dla początkujących

Warto znać strukturę swoich włosów, bo od tego zależy końcowy rezultat farbowania. Oprócz tego ważny jest również obecny kolor włosów. Dlatego przed pierwszym farbowaniem zalecane jest przeprowadzenie próby koloryzacji (nanieść niewielką ilość farby na kilka pasemek i zostawić na 2 godz). Farbę trzeba nakładać tylko na świeżo umyte włosy ( w odróżnieniu od farb nienaturalnych). Należy pamiętać o używaniu szamponu bez sylikonów, gdyż sylikony blokują wchłanianie naturalnych składników ( farb naturalnych i odżywek).

Farba Khadi występuje w postaci proszku, który trzeba połączyć z ciepłą wodą (50C). Papkę nałożyć na włosy, owinąć folią i ręcznikiem, pozostawiając na głowie na ok. 2 godz.

Pamiętajcie o tym, żeby zabezpieczyć (najlepiej posmarować olejkiem kokosowym) okolicy czoła, uszu i karku, gdyż farba może pozostawić ślady.

Swoją farbę Khadi dark brown kupiłam w sklepie ekologicznym w Bydgoszczy przy ul. Gdańskiej 42. Farby dostępne również na www.khadi.pl

Na koniec dodam, że z całą pewnością będę wracać do koloryzacji włosów naturalnymi farbami. Po koloryzacji moje włosy wyglądają na odżywione i zdrowe, mają piękny kolor i blask. Dlatego polecam serdecznie taki sposób farbowania i czekam na Wasze opinie.

Karalina

Cudowny specyfik – olej z pestek malin

zdjęcie (9)

Jako że na naszym blogu grupa olejów jednonienasyconych i nasyconych została opisana na przykładzie jednego oleju z każdej z nich (jednonienasycone – olej arganowy, nasycone – olej kokosowy), grupie olejów wielonienasyconych też należy się jakiś przedstawiciel. Wybrałam olej z pestek malin, ponieważ zainteresowały mnie niezwykle pozytywne opinie na jego temat. Już postanowiłam, że kiedy skończy się mój olej arganowy i z marakui, olej z pestek malin będzie moim następnym zakupem.

Aby uzyskać 18 litrów tego oleju, potrzebna jest jedna duża ciężarówka malin.

Jakie są jego właściwości? Z pewnością przeciwutleniające oraz silnie przeciwzapalne. Posiada duże stężenie witaminy E (wspominanej już jako Witamina Młodości) oraz A, dzięki której doskonale nadaje się do pielęgnacji. Olej zawiera także kwasy tłuszczowe omega3 i omega6. Nadają one olejowi działanie antyalergiczne, przeciwzapalne, stymulują odbudowę nabłonka i tkanek (olej pomaga pozbyć się małych blizn i przebarwień po znienawidzonych przez wszystkich tzw. “niedoskonałościach”), uodparniają skórę na zakażenia, działa antybakteryjnie.

Czytając o tym oleju dochodzę do wniosku, że nadaje się on dla osób, które potrzebują codziennego nawilżania skóry, ale mają też problemy z zatykającymi się porami. Jego stosowanie pomaga w walce organizmu o odblokowywanie gruczołów łojowych. Utrudnia też powstawanie zaskórników. Przyśpiesza też gojenie ran, oparzeń i odmrożeń.

Oprócz tych wszystkich zalet posiada jeszcze jedną – silnie absorbuje promienie UV na poziomie nawet do SPF 50! Co prawda użycie tylko czystego oleju z pestek malin może nie wystarczyć na kilkugodzinne opalanie w silnym słońcu (chociaż czytałam opinie, że jednak niektórym wystarcza!), ale jest to doskonały sposób na zniwelowanie niekorzystnego promieniowania na co dzień, nawet w lecie i nawet podczas długiego wystawienia na słońce. Warto go zastosować także po opalaniu, gdyż uspokaja skórę, łagodzi niemiłe skutki opalania, regeneruje naskórek i nawilża.

No i na koniec coś bardzo ważnego. We wszystkich opiniach, do których dotarłam, podkreśla się, że olej doskonale się wchłania. Ma bardzo aksamitną i lekką jak na olej konsystencję i nie zostawia na skórze tłustej warstwy. Nadaje się świetnie do skóry zmęczonej, suchej, podrażnionej, wrażliwej, a także ze skłonnościami do trądziku.

Można go także stosować do olejowania włosów o wysokiej porowatości (choć to może być dość droga kuracja).

olej_maliny_670943759

Olejek ze zdjęcia można kupić w naszym sklepie tutaj, w pojemności 50 ml.

Natalia

Dla młodszych i starszych – Anti Age Serum firmy Avebio

zdjęcie 2 (4)

Pamiętam, że kupiłam ten kosmetyk przerażona swoimi pierwszymi zmarszczkami :). Zapewne spanikowałam bez powodu, chociaż po zimie miałam tak wysuszoną skórę, zwłaszcza przy oczach, że rzeczywiście coś tam się pojawiło. Zimą nie używałam jeszcze kosmetyków naturalnych, olejów, naturalnych mydeł itp. Zobaczymy, jaka będzie kondycja mojej skóry przyszłą wiosną.

Jako że było to wkrótce po tym, jak Karalina zainteresowała mnie kosmetyką naturalną, postanowiłam zaradzić problemowi właśnie w taki naturalny sposób. Nie wiedziałam jeszcze wiele o takiej pielęgnacji, poszłam więc do bydgoskiego sklepu Avebio (wtedy był także sklep stacjonarny na ul. Śniadeckich, teraz albo go przenieśli, albo pozostawili tylko sklep intenetowy) i spytałam o jakieś gotowe rozwiązanie. No i tak weszłam w posiadanie Anti Age Serum.

Po pierwsze, pachnie po prostu wspaniale. Nigdy wcześniej nie używałam produktu, który miałby taki fantastyczny zapach. I jest to zapach całkowicie naturalny! Jakby ziołowy, wyczuwam w nim dużo paczuli, podobno jest to też zasługa olejku z neroli.

Skład serum jest bardzo bogaty. Znajdziemy w nim ekstrakt z liści oliwnych, olej z rokitnika, olej marchewkowy, sok z miąższu aloesu, olej z pestek dyni, olej kokosowy, olejek z neroli i olejek paczulowy. Dzięki takiemu bogactwu składników kosmetyk ma naprawdę szerokie pole działania.

Ekstrakt z liści oliwnych ma bardzo silne działanie przeciwrodnikowe, chroni przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, łagodzi podrażnienia skóry, działa antybakteryjnie, antyseptycznie, relaksująco, tonizuje skórę.

Olej z rokitnika ma działania antyoksydacyjne, chroni warstwę rogową naskórka, działa antybakteryjnie oraz jest źródłem wielu witamin: C, A, B1, B2, E. Zawiera także kwas omega7.

Sok z miąższu aloesu nawilża, stymuluje odbudowę zniszczonych komórek, stymuluje produkcję kolagenu, działa przeciwzapalnie i kojąco.

Zalety pozostałych składników można by wymieniać i wymieniać. Wszystkie z nich mają działanie uelastyczniające skórę, wzmacniające naczynia włosowate, stymulujące produkcję kolagenu oraz dostarczające witaminy. To naprawdę antystarzeniowa bomba 😉

zdjęcie 1 (4)

W użyciu serum jest bardzo przyjemne. Ma niezwykle lekką konsystencję, wchłania się całkowicie, nie pozostawiając żadnej niepożądanej warstwy. Uważam, że dobrze odżywia skórę, nie może jednak zastąpić produktu nawilżającego. Czy pomogło rozwiązać problem, dla którego je kupiłam? Myślę, że tak, a na pewno miało w tym duży udział. Nie ma określonego wieku osób, dla których przeznaczone jest serum. Polecane jest dla wszystkich typów skóry w każdym wieku. Osobiście nie mogę stwierdzić, jak zadziałałoby w przypadku skóry bardziej dojrzałej.

Dla osób, które nie mają czasu testować przeróżnych olejów, jest to dobre rozwiązanie. No i  ten zapach… 🙂 Jest bardzo intensywny, ale po aplikacji na skórę ulatnia się po jakimś czasie.

Niestety wadą produktu jest jego cena. Być może wpływa na nią taka duża zawartość składników. Poza tym w składzie odkryłam methylchloroisothiazolinone i methylisothiazolinone, które są sztucznymi  konserwantami chroniącymi serum przed zakażeniem mikroorganizmami (np. podczas nabierania produktu palcem). I chociaż w podobnych kosmetykach wydają się być potrzebne, wykazują one działanie alergizujące. Cosmetics Europe – The Personal Care Association (europejskie stowarzyszenie przemysłu kosmetycznego) radzi wycofywać z użycia te konserwanty. Jeśli komuś to jednak nie przeszkadza, kosmetyk jest wart spróbowania.

1462

Natalia