Tag Archives: kosmetyki naturalne

Maska do włosów zrobiona w domu czyli czy warto używać półproduktów?

honeyquat pseudokolagen

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, że tak naprawdę nie wiecie co znajduje się w produktach, których używacie do pielęgnacji (podobnie jest z jedzeniem)? Jedyne, co możecie zrobić, to przeczytać skład produktu. Ten z kolei w wielu przypadkach, zwłaszcza tych kosmetycznych, może być po prostu niezrozumiały. A nawet jeśli wiecie już dokładnie co kryje się w opakowaniu, nie znacie proporcji. A przecież to te są najważniejsze.

Jakie są zalety używania półproduktów? Przede wszystkim sami możemy tworzyć kremy, odżywki, maski do włosów, maseczki do twarzy, szampony, toniki itd. czyli praktycznie wszystkie kosmetyki, które dostępne są w sklepach. Jeden półprodukt można umieścić w składzie kilku “mazideł” – np. kwas hialuronowy można dodać zarówno do kremu, jak i do toniku. Zakupiony przeze mnie pseudokolagen także może stać się składem kremu, szamponu lub odżywki do włosów.

Warto pamiętać, że jeśli nie chcemy sami tworzyć domowych kosmetyków, możemy wzbogacać o półprodukty także gotowe już kremy i serum naturalne, szampony, balsamy i odżywki – ja tak robiłam np. w przypadku Anti-Age Serum Avebio oraz oleju z marakui. Duet tworzył razem pięknie pachnącą, miłą w dotyku emulsję. Anti-Age Serum niestety już się skończyło – pora na nowe eksperymenty 😉

Półprodukty sprawiają, że sami kontrolujemy co i w jakiej ilości znajduje się w naszych kosmetykach! W internecie znaleźć można mnóstwo przepisów na mazidła różnego rodzaju. Znajdziecie je m.in. na stronie EcoSpa lub Mazidła. To wy decydujecie o zapachu i rodzaju pielęgnacji!

Jeśli zamierzacie zrobić większą ilość danego kosmetyku, dodać można nawet naturalny konserwant, który zapobiegnie zepsuciu i rozmnażaniu się bakterii (tak, gotowe kosmetyki naturalne także zawierają konserwanty, jednak są one albo pochodzenia naturalnego albo w bardzo niewielkiej ilości – zapewniają kosmetykowi o wiele krótszy termin ważności od tego przeciętnego, który wynosi najczęściej 3 lata).

Zalety półproduktów oraz domowych kosmetyków w skrócie:

– sami dobieracie skład kosmetyku – wybieracie składniki odpowiednie do waszej cery, wzmacniacie pożądane działanie, unikacie zbędnych, szkodliwych, sztucznych lub bezwartościowych dodatków, używanych powszechnie przez przemysł kosmetyczny.

– tworzycie kosmetyk pełnowartościowy – jego skład to substancje aktywne, których działanie jest udowodnione naukowo. Ich ilość w produktach z drogerii jest często minimalna i ma funkcję chwytu marketingowego.

– płacisz za produkt, nie za markę, reklamę, szereg hurtowni oraz ostatecznego detalistę.

– Twój kosmetyk jest świeży!

– domowe kosmetyczne laboratorium może być fajną zabawą 🙂 (domyślam się, że faceci nie będą aż tak entuzjastyczni 😉 )

Wady?:

– na pielęgnację potrzeba nieco więcej czasu

– potrzebna odrobina zaangażowania i wiedzy

– warto pilnować terminu ważności zrobionych kosmetyków i przechowywanych półproduktów

Ostatnie zakupy wniosły do mojej pielęgnacji kolejne półprodukty. Używam już hydrolatów, olejów oraz glinek, których używam do tworzenia maseczek, jako naturale toniki oraz dodatki do naturalnych kremów. Teraz przyszła kolej na nieco bardziej “wyrafinowane” półprodukty. W sklepie internetowym EcoSpa kupiłam  Honeyquat czyli pochodną miodu, roślinny kolagen, nazywany pseudokolagenem oraz ekologiczną bazową odżywkę do włosów.

półprodukty

Ekologiczna bazowa odżywka do włosów – jest mieszanką naturalnych emulgatorów, olejów oraz wyciągów roślinnych. Nie zawiera silnych detergentów, SLS oraz PEG-ów, które działają na skórę drażniąco i alergizująco (często to z powodu tych substancji nasze włosy potrzebują coraz częstszego mycia) oraz syntetycznych barwników i substancji zapachowych. W składzie znajdziemy masło shea, oliwę z oliwek, olej słonecznikowy, olej kokosowy olej jojoba, sproszkowany sok z liści aloesu, wyciąg z owoców pomarańczy, wyciąg z owoców grejpfruta, wyciąg z owoców pomarańczy bergamoty, wyciąg z owoców tangerynki oraz wyciąg z nasion grejpfruta. Odżywka nie stanowi typowego półproduktu jednak jest naturalną alternatywą dla odżywek z drogerii i bazą dla domowego wzbogacania.

– Honeyquat – jest to substancja otrzymywana z naturalnego miodu pszczelego. Jednak jej właściwości nawilżające i regenerujące są o wiele silniejsze, niż w przypadku miodu. To wszystko dzięki niskiej masie cząsteczkowej – honeyquat łatwiej penetruje komórki skóry i włosów. Ten półprodukt chroni przed rozdwajaniem się końcówek, nawilża włosy, nadaje im połysk, regeneruje jego zniszczone obszary. Podobne działanie wykazuje na komórkach skóry, także nie zawaham się go użyć także jako dodatek do kremu 🙂 Wśród opinii o produkcie znalazłam jedną przestrzegającą, że nie nadaje się do włosów niskoporowatych – trzeba to zbadać 🙂

– Kolagen roślinny – zwany pseudokolagenem to wyciąg z drożdży, silny zamiennik kolagenu pochodzenia zwierzęcego. Wraz z wiekiem organizm produkuje coraz mniej kolagenu, przez co skóra staje się mniej elastyczna, powstają zmarszczki. Pseudokolagen będzie świetnym dodatkiem przeciwzmarszczkowym do kremów. Powstrzymuje procesy starzenia się skóry poprzez uzupełnianie braków kolagenu, nawilża i zatrzymuje wilgoć, tworząc warstwę ochronną. Ma właściwości błonotwórcze, dzięki czemu warstwa ochronna tworzy się zarówno na skórze, jak i na włosach. Dodawanie pseudokolagenu do odżywek  i szamponów wzmacnia i regeneruje włosy.

Za pierwszym razem nie udało mi się poprawnie przygotować odżywki. Nie ma ona silikonów, więc nie rozprowadza się w sposób, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Zrobiłam jej po prostu za mało. Dzisiaj zdecydowanie odważniej dodawałam wszystkich składników, a proporcje wyszły mniej więcej takie:

Maska do włosów z półproduktów EcoSpa

Instrukcje na opakowaniu sugerują, żeby proporcja honeyquat i kolagenu była odwrotna czyli honeyquat 5% a kolagen 10%. Ja jednak nie zauważyłam skutków ubocznych większej ilości honeyquat. Włosy rzeczywiście są gładsze, bardziej lśniące i zdrowsze! Jedyna wada tej domowej odżywki, która mi przeszkadza, to fakt, że nie ułatwiła mi rozczesywania włosów. Musiałam się z nimi trochę pomęczyć, a strasznie tego nie lubię. Przypuszczam jednak, że i na to znajdzie się naturalny półprodukt. W najbliższym czasie zamierzam go poszukać.

Pozdrawiam Was!

Natalia

Kosmetyczna korespondencja z Los Angeles – Concha Nacar

image

Cześć!

Piszę prosto z LA i, jako że nie mogę korzystać z usług Sklepiku z Zielonej Sfery, krążę czasami po sklepach w poszukiwaniu działów z kosmetykami naturalnymi. Na szczęście można je tu odnaleźć dosyć łatwo!
Nabyłam już kilka różnych (pod względem właściwości i zastosowania) skarbów, a jednym z nich jest maseczka perłowa.
“Concha Nacar – Crema Aclarante Natural” czyli dokładnie Masa Perłowa – Naturalny Krem Rozjaśniający.
W tej serii powstał również krem na dzień oraz krem na noc, ja jednak kupiłam gotową maseczkę. Warto zaznaczyć, że skład maseczki jest w 100% naturalny!

Skład: glycerine, zinc oxide, ground barley, water, oyster shell powder, lemon juice, honey, witch hazel, bentonite, Irish moss powder, salicylic acid, fragrance

perlop-concha-nacar-cream-2oz


Unikalna formuła ma zredukować małe blizny, przebarwienia i plamy, oczyścić pory, usunąć niedoskonałości i poprawić generalny wygląd skóry – oto co jest napisane na opakowaniu, a po kilku pierwszych użyciach już wiem, że to prawda i nie mogę doczekać się dalszych rezultatów.
Maseczka ma biały kolor, nie wysycha na skórze, ma ładny ‘perłowy’ zapach, a na twarzy należy pozostawić ją na 60 minut. Jedni mogą to uznać za minus, jednak ponieważ nie wysycha, nie kruszy się i nie krępuje ruchów twarzy, można nałożyć ją i kontynuować inne zajęcia, praktycznie zapominając, że jest na twarzy.
Lubię stosować maski wieczorem, przed pójściem spać, ponieważ w trakcie snu skóra po zabiegu lepiej się regeneruje, niż gdybyśmy rano, tuż po zastosowaniu maseczki nałożyły make up i zetknęły się z cała masą bakterii , która osadza się na twarzy w ciągu dnia.
Podoba mi się działanie tej maseczki, ma niesamowity efekt wygładzający. Po pierwszym zastosowaniu skóra jest gładsza o, powiedziałabym, 70%! Wygładzone są wszystkie niedoskonałości (nie są już również tak czerwone) oraz szorstkie miejsca. Skóra ma ładniejszy kolor, a że jestem fanką jasnej, czystej, porcelanowej cery, mam nadzieję że po dłuższym stosowaniu twarz nabierze jeszcze większego blasku!

Julia

image

Silna pielęgnacja – Odżywczy krem z masła Karite Lilla Mai

image

Okazuje się, że wbrew naszym oczekiwaniom, to właśnie ten krem cieszy się największą popularnością w naszym sklepie! Być może dlatego, że pogoda za oknem nie pomaga utrzymać skóry w dobrej kondycji. Zbliża się czas, gdy nasza cera będzie potrzebowała silniejszej pielęgnacji niż w lecie. Niskie temperatury, a także ich gwałtowne zmiany podczas przebywania to na dworzu, to w silnie ogrzanym pomieszczeniu sprawiają, że skóra wystawiana jest na ciężką próbę.

Kremy Lilla Mai są wręcz stworzone dla tych osób, które nie mają ochoty lub czasu pielęgnować się olejami, a mimo wszystko chciałaby używać kosmetyków naturalnych. Nie posiadają one sztucznych konserwantów, emolientów czy zagęszczaczy. Zapach natomiast jest wypadkową naturalnych składników,  a nie kompozycji perfum. Kremy Lilla Mai są w 100% naturalne!

image

70% kremu tworzy masło karite, o którym pisałam tutaj. Pozostałe składniki to:

– olej z pestek moreli – nawilża i wygładza skórę. Działa przeciwzmarszczkowo. Nałożony na skórę bezpośrednio po kąpieli zapobiega przesuszania, swędzeniu i pieczeniu.

– olejek z drzewa różanego – relaksuje tkanki skóry i jednocześnie pobudza je do regeneracji. Uelastycznia skórę. Stosowany jak olejek eteryczny ma właściwości uspokajające i relaksujące.

– olejek cedrowy – tonizuje skórę, działa ściągająco i antybakteryjnie, reguluje wydzielanie sebum.

Oprócz w/w składników w kremie znajdziemy jeszcze trzy wyciągi z naturalnych olejków eterycznych. Aby pozostać wiarygodną, poniżej zamieszczam skład kremu:

Skład: Butyrospermum Parkii (shea) Butter, Prunus Armeniace Kernel Oil, Juniperus Ashei Oil, Aniba Rosaeodora Oil, Linalool, Limonene, Geraniol

Odżywczy krem z masła Karite z pewnością przypadnie do gustu osobom z bardzo suchą skórą. W zależności od rodzaju cery, można go stosować na dzień lub na noc. Jest bardzo tłusty, jednak mimo tej tłustości wchłania się niespodziewanie dobrze. Pozostawia na skórze ochronną warstwę, która jest wyczuwalna. Jest to z pewnością zasługa masła karite. Chociaż ja wolę używać tego kremu na noc, raz spróbowałam także pod makijaż. Muszę przyznać, że nie miało to na make up żadnego wpływu, skóra wcale nie wymagała częstszego pudrowania (jakby się mogło wydawać). Towarzyszyło mi jednak uczucie pewnej tłustości i silnego nawilżenia. Jednym to może odpowiadać, innym nie. Dla osób, które na dzień potrzebują także bardzo dobrze nawilżającego, ale lżejszego kremu, polecam krem arganowy z olejkiem lawendowym, o którym Karalina pisała tutaj.

Jestem pewna, że odżywczy krem z masła karite będzie doskonały na zimowe mrozy. Z pewnością spróbuję go na dzień podczas wypadu na narty, snowboard czy po prostu spacer podczas mroźnego dnia. Z powodzeniem będzie mógł zastąpić krem z dzieciństwa na literkę N 🙂 (sami powiedzcie – co naprawdę dobrego może znajdować się w kremie za 4 zł?)

Kilka osób jest już w posiadaniu tego kremu. Bardzo prosimy was o opinie. Na ich podstawie będziemy dostosowywać asortyment sklepu! Poza tym mogą być one pomocne dla innych osób, które będą zastanawiały się nad wyborem. Pozdrawiam Was! 🙂

Natalia