Tag Archives: Ekologiczny szampon rozmarynowy Lilla Mai

Czego warto unikać w szamponach do włosów? – Naturalny szampon Make Me Bio

image

W świecie wręcz przesiąkniętym chemią jest bardzo trudno ograniczyć jej absorbowanie. Niestety jest tak, że jemy chemię, smarujemy się chemią, wdychamy chemię, leczymy się też chemią. Nie wiem, czy w ogóle możliwe jest całkowite jej uniknięcie, nie wiem czy możliwe jest chociaż znaczne jej uniknięcie. Najgorzej jest z jedzeniem i wdychaniem zanieczyszczonego powietrza. Potem jest leczenie, które do jakiegoś stopnia można zastąpić medycyną naturalną. Na szczęście kosmetyki najłatwiej jest wymienić na te zdrowsze, do czego namawiam i to nie ze względów marketingowych, lecz jako osoba zachęcona własnym doświadczeniem w tym temacie.

Kosmetykiem, który zazwyczaj jest tą chemią wręcz napakowany jest szampon. Czego to on nie posiada, aby tylko nasze włosy były gładkie jak jedwab i błyszczące… no i by się dobrze pienił 🙂 Dla przykładu załączam, już tradycyjnie, skład szamponu pewnej bardzo popularnej firmy kosmetycznej.

Skład: Water, Sodium Laureth Sulfate, Dimethiconol and Trideceth-10 and Tea Dodecylbenzenesulfonate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Perfume, Glycol Distearate, Glycerin, Carbomer, Amodimethicone and Cetrimonium Chloride and Trideceth-12, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Mica and Titanium Dioxide, Sodium Hydroxide, Disodium Edta, Gluconolactone, Trehalose, Adipic Acid, Sodium Sulfate, PEG-45M, DMDM Hydantoin, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Prunus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Methylchloroisothiazolinone and Methylisothiazolinone, Cl 17200, Cl 42090, Cl 19140.

To oczywiście tylko przykład. Niektóre szampony tej chemii mają mniej, inne więcej. Nie każda  brzmiąca dziwnie nazwa oznacza też, że jej właścicielka to niezwykle szkodliwa substancja. Jest kilka związków, których naprawdę warto unikać, cała reszta to tylko niepotrzebny balast dla naszego organizmu.

A więc czego warto unikać w szamponach do włosów?

1. SLS i SLES – wspomniane już Sodium Lauryl Sulfate i Sodium Laureth Sulfate. Im zdecydowanie należy się pierwsze miejsce. Są syntetycznymi detergentami, który bardzo dobrze usuwają brud i tłuszcz nie tylko z włosów. Używane są także w produktach do czyszczenia gospodarstwa domowego. Znajdziecie je też w żelach pod prysznic, mydłach i wszelkich myjących produktach. Przesuszają skórę, powodują łupież, są silnymi alergenami, zaburzają wydzielanie łoju i potu (nadmiernie przetłuszczające się włosy to bardzo często sprawka SLS i SLES), wzmacniają łamliwość włosów, powodują podrażnienie oczu. Co gorsze, przenikają ze skóry do krwi i działają ogólnie – uszkadzają układ nerwowy i odpornościowy skóry. Kumulują się w organizmie, są metabolizowane przez wątrobę. Mogą działać rakotwórczo i mutagennie – są to fakty udowodnione naukowo! Unikać ich powinny szczególnie dzieci, niemowlęta oraz kobiety w ciąży. Nie myślcie: “A ja używam produktów z SLS i SLES od wielu lat i nic mi nie jest”. Wszelkiego rodzaju chemia działa na nasz organizm długofalowo, skutki jej używania mogą objawić się dopiero po wielu latach. Nie warto ryzykować. Odrzucajmy wszystko co niepotrzebne!

2. Propylene Glycol – pochodna ropy naftowej. W kosmetykach stosowana jest jako rozpuszczalnik. Niestety, też wykazuje działanie rakotwórcze. Uszkadza powłokę włosa, podrażnia skórę, zaburza wydzielanie łoju, uszkadza strukturę lipidowo-proteinową błon komórkowych, silnie podrażnia oczy powodując stan zapalny. Kumuluje się we krwi i limfie. Jeszcze mogłabym długo wymieniać. Unikajcie!

3. Dietanoloamina (DEA), Monoetanoloamina(MEA) i Triethanolmine (TEA) – środki pianotwórcze. To, że szampon gorzej się pieni, nie oznacza, że źle myje. Znalazłam informację, że badania na uniwersytecie w Bolonii wykazały, iż Triethanolmine jest najczęstszą przyczyną dziecięcych alergii, które są spowodowane używanymi kosmetykami. Do samych badań nie dotarłam, więc potwierdzić nie mogę, jednak nie zdziwiłabym się, gdyby rzeczywiście była to prawda. Substancje te działają drażniąco na błony śluzowe, w połączeniu z innymi związkami, także tymi z kosmetyków, mogą działać rakotwórczo.

4. PEG (Glikol Polietylenowy), PPG (Glikol Polipropylenowy) – powodują, że skóra stają się bardziej pulchna i słaba, przez co łatwiej wchłania różna substancje i związki, te dobre, jak i te szkodliwe. Pełnią też funkcję emulgatora, czyli łączą fazę wodną z fazą olejową. Uszkadzają strukturę genetyczną komórek, zanieczyszczone dioxanami mogą być rakotwórcze. W składzie kosmetyku mogą widnieć też jako glikol polietylenowy, polietylenoglikol, poliglikol oksyetylenowy, polioksyetylenoglikol, makrogol, carbowax, polyethylene glycol, polyethylene oxide.

Można by jeszcze wymienić tu parę substancji. Ilość ich rodzajów w kosmetykach jest naprawdę ogromna. A przecież jako alternatywę mamy zdrowe szampony, które myją tak samo dobrze (niektórzy zalecają mycie np. raz na tydzień konwencjonalnym szamponem z silnym detergentem i środkiem myjącym aby dokładnie oczyścić włosy – ja tego nie praktykuję i uważam, że nie jest to potrzebne jednak każdy musi znaleźć sposób dla siebie), pięknie pachną, a nawet się pienią 😉

Próbowałam dwóch szamponów – tych które dostępne są w naszym sklepiku czyli Ekologicznego szamponu rozmarynowego Lilla Mai  Szamponu do włosów przetłuszczających się Make Me BioO szamponie Lilla Mai pisała już Karalina, jej recenzję znajdziecie tutaj. Ja mogę dodać, choć szampon dobrze oczyścił włosy, były po nim lekkie i gładkie, to jednak był dla mnie nieco zbyt rzadki i jednak za mało się pienił. Przy długich i gęstych włosach może być to problem. Znam jednak osoby o długich włosach, które używają go z powodzeniem, także jak zwykle wszystko zależy od indywidualnych wymagań. Należy jednak podkreślić, iż szampon Lilla Mai ma bardzo naturalny skład.

image

Szampon Make Me Bio to mój ulubieniec. Nie tylko dobrze oczyszcza, delikatnie się pieni, ale pięknie pachnie, pozostawia włosy lekkie i błyszczące. Jego skład jest nieco dłuższy, niż szamponu Lilla Mai, jednak składniki są bardzo łagodne dla skóry, zawiera także dużo naturalnych i czynnych substancji. Za oczyszczanie odpowiada tutaj moja kolejna kosmetyczna ulubienica czyli biała glinka! 🙂 Obecność rozmarynu i mięty daje uczucie świeżości i czystości. Łopian stymuluje wzrost włosów i wzmacnia ich korzenie. Wyciąg z kasztanowca zapobiega wypadaniu włosów, natomiast ekstrakt z borówki odpowiada za nadanie połysku. Oprócz tego znajdziemy w szamponie łagodne substancje myjące oraz konswerwanty dopuszczalne w kosmetykach naturalnych. Szampon nie zawiera syntetycznych silikonów, które odpowiadają za nadawanie włosom pozornej gładkości poprzez uzupełnianie ubytków w ich strukturze i “oblepianie” ich cieniutką warstwą. 

Skład: Aqua (Water), Sodium Cocoamphoacetate, Cocoamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Lauryl Glucose Carboxylate, Coco glucoside, Glyceryl oleate,  Glycerin, Kaolin, Xanthan Gum, Hypericum Perforatum (St. John’s Wort) Extract,  Aesculus Hippocastanum (Horse-Chestnut) Seed Extract,  Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract,  Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Arctium Lappa (Greater Budrock) Root Extract, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Alcohol, Parfum, Geraniol*, Limonene*       *Naturalnie występujące olejki eteryczne

Pamiętam, że do szamponów naturalnych byłam bardzo sceptycznie nastawiona. Pewnego dnia stwierdziłam jednak, że jeśli włosy przetłuszczają się w przeciągu nawet nie 24 godzin do stanu naprawdę godnego pożałowania, to chyba coś musi być nie tak. Przerzuciłam się na szampon naturalny, myję głowę co dwa dni no i poprawiam czasem suchym szamponem 🙂 I naprawdę jest coraz lepiej! Szczerze, naprawdę szczerze polecam osobom z problemem przetłuszczania się włosów! Dziś post trochę przydługi, tak więc kończę i pozdrawiam Czytelniczki oraz Czytelników (bo wiem, że tacy tu zaglądają 😉 ).

Natalia

Top 5 moich ulubionych kosmetyków

Jakiś czas temu Natalia sporządziła listę swoich ulubionych kosmetyków. Idąc za jej przykładem, postanowiłam napisać o produktach, które lubię najbardziej.

Hydrolat, czyli tonik naturalny

roza

Hydrolat(dokładnie różany) jest bodajże jednym z najwspanialszych kosmetyków, które kiedykolwiek używałam. Oprócz wspaniałych właściwości kosmetycznych ma także piękny zapach, co jest raczej rzadkością wśród toników naturalnych. Różnorodność hydrolatów sprawia, że każdy może znaleźć idealny produkt dla siebie, stosując zamiennie produkty przez cały rok i w każdym wieku.

Więcej o hydrolatach można przeczytać tu.

Olej z pestek malin

olej_maliny_670943759

Zachęcona postem Natalii o oleju z pestek malin postanowiłam go wypróbować. Powiem szczerze, że od pierwszego zastosowania byłam pod ogromnym wrażeniem tego produktu. Kosmetyk ma ładny zapach( nie pachnie malinami, ma raczej delikatny zapach nasion), nie jest zbyt tłusty i szybko się wchłania. Stosuję go na noc na przemian z Kremem z masła Karite Lilla Mai. Rano skóra wygląda na wypoczętą i dobrze nawilżoną. Nie chcę zbyt dużo pisać o innych zaletach oleju, gdyż więcej informacji na ten temat można znaleźć tu. Dodam jedynie, że olejek z pestek malin z całą pewnością może konkurować z olejem arganowym, który, jak wiadomo, jest jednym z najlepszych naturalnych produktów pielęgnacyjnych o właściwościach antystarzeniowych.

Ekologiczny szampon rozmarynowy Lilla Mai

ekologiczny-szampon-rozmarynowy

Dlaczego warto spróbować?

-całkowicie naturalny skład, a zatem zupełnie bezpieczny

-piękny rozmarynowy zapach

-wysoka wydajność

-włosy po nim są miękkie, błyszczące i dobrze odżywione

Więcej informacji na temat kosmetyku można uzyskać tu.

Olej kokosowy

kokos

Świetnie  się sprawdza w pielęgnacji włosów(olejowanie). Dodatkową zaletą jest wydajność oleju kokosowego. Mam go już od kilku miesięcy, a nadal nie chce się skończyć.))))Olej kokosowy ma ładny zapach. Cena też jest ładna.

O olejowaniu włosów olejem kokosowym pisałyśmy już wcześniej tu.

Krem lawendowy z olejkiem organowym Lilla Mai

lawen

Jak dla mnie – krem idealny. Lekka konsystencja, piękny zapach, dobra cena. Świetnie sprawdza się pod makijaż, nie zatyka porów, a do tego świetnie nawilża. Skład kremu też jest imponujący. Chociaż, jak pisałam wcześniej, lubię próbować nowych rzeczy (następny krem, na który się skuszę będzie Krem Garden Rose Make Me Bio), na pewno będę powracać do tego kosmetyku. Jak na razie, Lawendowy krem Lilla Mai jest absolutnie najlepszym kremem, którego dotąd używałam.

Więcej o kremie można przeczytać tu.

Jakie są Wasze ulubione produkty? Podzielcie się z nami Waszymi doświadczeniami kosmetycznymi.

Karalina