Nowy sklep z kosmetykami naturalnymi w Bydgoszczy – Secret Soap!

piclab

Wszyscy lubimy odwiedzać nowe sklepy, a już zwłaszcza coś w nich kupować!  A jakie miłe mogą być te odwiedziny, jeśli sklep jest dodatkowo śliczny, a atmosfera sympatyczna 🙂 Razem z Karaliną zostałyśmy zaproszone na otwarcie sklepu Secret Soap, i takie właśnie były te odwiedziny – sympatyczne, miłe dla oka no i dla nosa, ponieważ kosmetyki naturalne tej marki naprawdę pięknie pachną. Nam szczególnie przypadła do gustu seria przeznaczona dla mężczyzn – lubimy zapachy korzenne, paczuli czy pieprzu. Odnajdą się tam jednak także miłośnicy zapachów owocowych i kwiatowych.

FullSizeRender

Wybór kosmetyków jest ogromny, wyglądają one pięknie, a ich jakość jest wysoka. Chciałoby się napisać o wszystkich, to chyba jednak niemożliwe. Dlatego skupimy się na kilku, które będziemy przez najbliższe dni testować na sobie (to naprawdę przyjemna sprawa z tym testowaniem 😉 ).

Kosmetyki Secret Soap są produkowane przez firmę Scandia, która swoją siedzibę ma w Niepołomicach. Choć nazwa może wywoływać inne skojarzenia, firma jest polska i produkuje kosmetyki zarówno do sprzedaży detalicznej, jak i dla profesjonalnych gabinetów SPA czy hoteli. W sklepie znajdziemy ogromny wybór kosmetyków, wpisujących się w poszczególne linie kosmetyczne. Sklep oferuje ich aż 19 i wszystkie z nich zostały nam na otwarciu opisane! 🙂

Argan & Goats – jak sama nazwa wskazuje podstawą kosmetyków jest tutaj certyfikowany olej arganowy oraz kozie mleko. Coś w sam raz dla mnie 😉 Wśród produktów tej linii znajdziemy piękne naturalne mydło z brokatowym logiem firmy.

image

image

Aromaterapia – świece zapachowe oraz nasączane olejkami kulki zapachowe, których jestem już szczęśliwą posiadaczką, są elementem tej linii. Kulki zapachowe mam dopiero jeden dzień, na razie sprawdzają się świetnie, roztaczają delikatny zapach (do dużych pomieszczeń polecam kupić więcej niż dwie). Mój nos pokochał kulkę nasączoną olejkiem bambusowym! Drugiemu domownikowi (czyli mężowi 😉 ) przypadł do gustu olejek z drzewa cedrowego. W sklepie bydgoskim nie ma jeszcze perfumów, ale to się zmieni już niedługo!

Ekskluzywna – wydaje mi się, że z nie wszystkie produkty tej linii były dostępne w sklepie, chociaż nie jestem pewna. Na pewno znajdziemy sole do kąpieli o różnych zapachach oraz mydło z kruszonymi migdałami i masłem shea.

FullSizeRender

For Him – ta linia bardzo mnie zainteresowała, ponieważ tak mało jest naturalnych kosmetyków przeznaczonych specjalnie dla mężczyzn. Wprawdzie nic nie stoi na przeszkodzie, by użyć naturalnego kremu dla kobiet (przecież chodzi o skład, a nie o to jak się nazywa), jednak myślę, że faceci poczują się o wiele lepiej, jeśli produkt będzie miał napis “for him” i nie będzie pachniał różą, tylko paczulą, pieprzem lub inną męską nutą 😉 W linii tej znajdziemy żel pod prysznic, mydło, balsam po goleniu, krem do rąk oraz coś dla mężczyzn lubiących klasykę – mydło do golenia (potrzebny będzie pędzel 😉 )

image

Golden Pleasure – zdecydowanie najbardziej ekskluzywna linia. Kosmetyki przeznaczone dla skóry dojrzałej, z drobinkami złota.

Green Farm Line – linia inspirowana aromatami Azji – białą herbatą, drzewem sandałowym i bergamotką. W tej linii znajdziemy olejki do masażu, sole do kąpieli, bardzo bogate w oleje mydła, szampony i żele pod prysznic.

Green Slim Line – seria kosmetyków dla osób pragnących nabrać szczuplejszej sylwetki. Główną rolę wiedzie tu zielona czyli niepalona kawa, a także cytryna, algi i rozmaryn. Pamiętajmy, bez ćwiczeń i diety nawet najlepsze kosmetyki nic nie zdziałają 😉

Kokosowa Cocconow! – przypuszczam, że najbardziej naturalna z linii – do wyboru czyste masło kokosowe oraz kokosowy peeling do ciała na bazie oleju kokosowego oraz zmielonych łupin kokosa. Brzmi zachęcająco 😉

image

Love Essences – linia dla osób, które lubią słodkie zapachy. Balsamy oraz mgiełki do ciała o naprawdę słodziutkich aromatach.

Bee & Honey – moja kolejna ulubiona seria kosmetyków! Uwielbiam wszystko co związane z mlekiem kozim i miodem, a tutaj dodatkowo jeszcze polskie zioła. Peeling (którego recenzja już wkrótce), mleko do kąpieli, masło do ciała, płyn do kąpieli, krem do twarzy, krem pod oczy, balsam do ust, maseczka do twarzy – wszystko na bazie miodu, mleka koziego i polskich ziół. Ta linia pachnie po prostu pięknie, a jednocześnie… tak polsko. Naprawdę mnie uwiodła.

image

Naturalna – w skład tej linii wchodzą przede wszystkim mydła oraz mleka do kąpieli. Mydła wyglądają i pachną pięknie, chociaż ich skład nie jest tak krótki, jak w przypadku naturalnych mydeł z Aleppo czy z Nablus. Wciąż są to jednak produkty bardzo bogate w oleje czyli po prostu wysokiej jakości. Jeśli ktoś nie ma tak wysokich wymagań co do mydeł, jak ja, powinien być bardzo zadowolony.

image

Orangini – kolejna ekskluzywna seria przeznaczona dla cery dojrzałej. Kosmetyki w tej serii zawierają komórki macierzyste gorzkiej pomarańczy, a ich bazą jest olejek buriti. Gorzka pomarańcza słynie wśród botaników ze zdrowia, siły, szybkiego wzrostu i wysokiej regeneracji. Słabsze odmiany roślin szczepi się na pniach gorzkiej pomarańczy, co daje gwarancję zdrowia i szybkiego wzrostu danej rośliny. Komórki macierzyste dają kosmetykom dużą siłę regeneracji skóry oraz działają przeciwzmarszczkowo. Kosmetyki z tej linii dają podobno spektakularne efekty wygładzające (nie próbowałam, dlatego “podobno” 😉 ).

Linia Ozonowa – tutaj znajdziemy kosmetyki bardzo łagodne w działaniu, nadające się dla osób o skórze bardzo wrażliwej lub alergików. Bardzo delikatne w zapachu, o działaniu regenerującym.

image

Rewitalizująca – inspiracje z różnych krajów spotkały się w kosmetykach z tej linii. Produkty o bardzo pięknych zapachach mają zapewnić nam dokładne oczyszczenie oraz nawilżenie i relaks. Znajdziemy tu masła do ciała, olejki do masażu, peelingi, mleka do kąpieli, mydła i płyny do kąpieli. Recenzja masła do ciała z borowiną także pojawi się na blogu.

Sauna Vita Spa – prym wiodą tutaj mięta, cytryna i kurkuma. Są to produkty przeznaczone do używania podczas relaksu w saunie lub tuż po nim.

Shea Line The Secret Recipes – to przede wszystkim kremy do rąk o różnych zapachach z 20% dodatkiem masła shea. To także dwa hydrolaty (różany oraz z neroli), 100% masło shea, krem do twarzy, mleczko do demakijażu (bardzo mnie ono interesuje), oraz balsam po goleniu dla mężczyzn o pięknym zapachu. Recenzja kremu do rąk (przeznaczonego dla mężczyzn, wybrałyśmy ze względu na zapach) pojawi się na blogu.

image

Shea Spa Fit – 80% masła shea z dodatkowymi składnikami, takimi jak trawa cytrynowa, drzewo sandałowe, żurawina, mleko kozie, porzeczka czy olej arganowy. Przeznaczone przede wszystkim do salonów SPA, jednak w domu także możemy zrobić sobie SPA prawda? 😉 Bardzo bogata w naturalne składniki linia.

Time for Baltic – seria kosmetyków z wyciągiem z bursztynu oraz kolagenem morskim. Pachną pięknie i wyglądają pięknie, na pewno tak też działają. Z pewnością jest dość wyjątkowa pozycja na polskim rynku. Kosmetyki z bursztynem oferuje niewiele firm, pora wykorzystać dar naszego Morza Bałtyckiego!

image

Z masłem shea – ponownie seria oparta na 20% zawartości masła shea. Jeszcze więcej kremów do rąk o różnych zapachach, krem do twarzy, krem do stóp oraz bardzo bogate w oleje mydła.

Oprócz opisanych powyżej linii w sklepie znajdziemy jeszcze produkty nienależące do żadnej z nich – czyste nierafinowane oleje, wyciąg z kasztanowca, musujące kule do kąpieli czy kremy pod prysznic z solanką. Musicie przyznać, że wybór jest wręcz ogromny, można nawet powiedzieć, że przytłaczający. Podobnie jak długość tego posta 😉 Ale obiecuję, że zaraz kończę.

Po bardziej szczegółowe informacje zajrzyjcie na stronę internetową sklepu Secret Soap.

Jeśli mam się wypowiadać bardzo osobiście, to mam parę zastrzeżeń do niektórych produktów. W paru znalazłam SLS, co dla mnie dyskwalifikuje te konkretne jako naturalne. W ogóle kryteria dla kosmetyków naturalnych są niezwykle wysokie. Z pewnością znajdziemy w sklepie Secret Soap kosmetyki, które te kryteria spełniają. Nie wszystkie jednak posiadają tak krótki skład, jak ja lubię. Wiem, że niektórym osobom te dłuższe składy wcale nie przeszkadzają, liczą się właściwości i zapach. Te osoby szczególnie zapraszam do sklepu Secret Soap. Jednej rzeczy produktom firmy Scandia odmówić nie można – są bardzo wysokiej jakości i są bardzo bogate w składniki aktywne! 

image

Obowiązkowe “selfie” na tle półek 😉

Sklep Secret Soap znajdziecie w Bydgoszczy na oddanym w sobotę do użytku nowiusieńkim dworcu Bydgoszcz Główna. Jeśli wybieracie się właśnie w odwiedziny do znajomych, koniecznie zajrzyjcie do sklepu – kosmetyki świetnie nadają się na prezent, ponieważ wyglądają naprawdę pięknie. Poza tym, prezent możecie też sprawić samym sobie 😉

Dajcie znać czy się wybieracie! 🙂

Natalia

Co zamiast hydrolatu? – naturalny tonik oczywiście!

piclab-kopia 2

Są osoby, które nie wierzą w moc hydrolatów lub też wydaje im się, że ich skóra potrzebuje jeszcze mocniejszego działania. A hydrolaty rzeczywiście są bardzo delikatne. Istnieje dla nich alternatywa, równie przyjemna w stosowaniu i równie skuteczna. Są nią oczywiście naturalne toniki, których nie dostaniemy w typowych drogeriach. Tam większość produktów jest nafaszerowana chemią, jak dla mnie wyróżnia się jedynie polska marka Tołpa, której kosmetyków nie możemy jednak nazwać naturalnymi ( kryteria dla nich są bardzo surowe).

Jak to już kilka razy bywało, zamieszczam pod spodem skład toniku pewnej wiodącej marki kosmetycznej.

Skład: Aqua, Alcohol Denat., Dipropylene Glicol, Glycerin, Salicylic Acid, Zinc Gluconate, Eucalyptus Globulus/Eucalyptus Globulus Leaf Extract, Propylene Glycol, Sodium Hydroxide, Benzophenone-4, Peg-60 Hydrogenated Castor Oil, CI 42090/Blue 1, Parfum/Fragrance, Benzyl Salicytate, Citral, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool (F.I.L. B12107/2).

To nie jest skład marzeń 😉

image

Postanowiłyśmy ostatnio wypróbować kosmetyki firmy Orientana. Na rynku działa ona od ponad 4 lat, a ilość oferowanych produktów jest naprawdę imponująca. Założyciele marki zainspirowali się tradycjami pielęgnacyjnymi Azji i przenieśli je na rynek polski w postaci nowych i nieznanych w naszym kraju formuł kosmetycznych, z użyciem wyciągów z roślin o egzotycznie brzmiących nazwach. Dotychczas miałam okazję używać kremu do twarzy z olejkiem z drzewa sandałowego i ekstraktem z kurkumy, który zachwycił mnie swoim zapachem i doskonale sprawdził się jako krem na dzień (znajdziecie go tutaj). Nie muszę chyba zaznaczać, że wszystkie produkty marki są kosmetykami naturalnymi 🙂 

Zdecydowałam się na tonik “Jaśmin i Zielona Herbata”. Jak wygląda jego skład? Zamieszczam go tym razem po polsku, gdyż producenci najwyraźniej nie mają nic do ukrycia, nie chowają się za tajemniczymi łacińskimi nazwami i na stronie internetowej znajdziecie dokładny skład każdego produktu – właśnie w naszym ojczystym języku 🙂

Skład: woda, sok z liści aloesu, olejek cytrynowy, ekstrakt z ogórka, Oramix Ns (glukozyd decylowy – naturalny emolient akceptowany przez ECOCERT), ekstrakt z nasion marchwi, olejek z trawy cytrynowej, olejek imbirowy, benzoesan sodu ( pozyskiwany z jagód), sorbinian potasu (pozyskiwany z jagód).

Dwa ostatnie składniki są konserwantami dopuszczonymi do użycia w kosmetykach naturalnych.

Jak widać skład wygląda zachęcająco i bogato – jak wygląda przy nim skład tego pierwszego toniku? Tam z naturalnych roślinnych substancji aktywnych znajdziemy tylko ekstrakt z liści eukaliptusa. W toniku Orientany jest ich sześć.

  • mój ukochany sok z liści z aloesu, którego działanie opisywałam przy innych okazjach już kilkukrotnie, m.in. w poście Naturalny tonik do cery mieszanej lub trądzikowej – Ekologiczny żel z aloesu. Łagodzi podrażnienia, zatrzymuje wodę w naskórku, działa bakteriobójczo, przeciwzapalnie, jest bogaty w witaminy;
  • olejek cytrynowy – wykazuje długotrwałe działanie antyseptyczne, ma też właściwości rozjaśniające przebarwienia;
  • ekstrakt z ogórka – zawiera dużo soli mineralnych, witamin, kwasów organicznych i enzmów. Działa przeciwzapalnie, rewitalizująco, napina skórę, wygładza ją i odżywia;
  • ekstrakt z nasion marchwii jest bogaty w beta-karoten, tonizuje skórę, nawilża ją i regeneruje oraz sprawia, że jest bardziej elastyczna;
  • olejek z trawy cytrynowej odświeża i pobudzą zmęczoną skórę, regeneruje ją, działa antyseptycznie;
  • olejek imbirowy – egzotycznie pachnący olej o cudownych właściwościach, znanych w medycynie azjatyckiej od tysięcy lat. Działa pobudzająco i przeciwzapalnie, pobudza krążenie, aktywizuje zmęczone komórki skóry, stymulując ich regenerację.

image

Trawa cytrynowa

Toniku używam codziennie, przed nałożeniem kremu. Odświeża twarz, przyjemnie tonizuje skórę. Odnoszę wrażenie, że ilość tzw. “niedoskonałości” od razu się zmniejszyła, jednak na razie nie jestem pewna czy to zasługa toniku, czy naturalnego leczniczego kremu Kailas, o którym będzie kolejny post (przygotujcie się na konkurs – do wygrania będą trzy kremy! 😉 ). Tonik ma naturalny, bardzo odświeżający  cytrusowy zapach. Gdybym miała go do czegoś przyrównać, to przypomina mi zapach zielonej herbaty z cytryną oraz imbirem. Kosmetyk przeznaczony jest do cery mieszanej, wybrałam go, gdyż chciałam doprowadzić cerę do porządku po wakacjach pełnych wrażeń, niestety nie była ona w dobrej kondycji. I udało się! Następnym razem jednak wybiorę tonik przeznaczony do cery suchej, będzie to wersja z ekstraktem z płatków róży i ekstraktem z owoców tajemniczego pandana. Tonik dla cery mieszanej jest dla mnie jednak zbyt mało nawilżający. Mimo to polecam go gorąco osobom z tłustą strefą T i pojawiającymi się wypryskami!

Produkt ma mały atomizer. Stosowanie tego kosmetyku przypomina mi, ze względu na zapach i delikatną mgiełkę z atomizera, tzw. mgiełki odświeżające, które reklamowane są latem. Myślę, że i tak można ten tonik stosować.

FullSizeRender

Firma Orientana bardzo mi się spodobała, w niedalekiej przyszłości zamierzam wypróbować jej maseczki do twarzy z naturalnego jedwabiu. Szczególnie zaciekawiła mnie maseczka ze śluzem ślimaka, która zdobyła już uznanie czytelniczek magazynu InStyle! Śluz ślimaka ma podobno niesamowite właściwości! 🙂

Muszę przyznań, że odkrywanie dóbr natury w kosmetyce jest moim wielkim hobby 😉

Pozdrawiam!

Natalia

Mleczko Masło Kakaowe Ziaja kontra Cocoa Butter Make Me Bio

piclab

Moje zaniedbanie zmusiło mnie ostatnio do kupna Masła Kakaowego firmy Ziaja. Wiedziałam, że nad morzem będę potrzebować sporo kosmetyku nawilżającego, a moje Cocoa Butter już się kończyło i postanowiłam używać go na najbardziej newralgiczne miejsca raz dziennie. Miałam więc okazję spróbować kosmetyku naturalnego i jego nienaturalnego odpowiednika. Jak wypadają wobec siebie te dwa produkty, przeczytacie poniżej.

1. Skład

533b3026fb5139b1566a759b8cb39e25

Mleczko Masło Kakaowe Ziaja – Skład: Aqua (Water), Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Isopropyl Palmitate, Glycerin, Sorbitan Sesquioleate, Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate, Dimtehicone, Magnesium Sulfate, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Ceresin, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Citric Acid. (08.07.2015)

Kolejność substancji na etykiecie oznacza procentową wysokość stężenia w produkcie wobec pozostałych składników. Zobaczcie na którym miejscu w Mleczku Ziaji jest masło kakaowe: na 9! Już na drugim miejscu znajdziemy pochodną ropy naftowej, pełniącą rolę emulgatora i natłuszczacza. Zatyka pory skóry, hamując dostęp tlenu. Jego stosowanie w kosmetykach naturalnych jest niedozwolone. Poza tym skład w ogóle nie wygląda zbyt różowo. Znajdziemy tu różne substancje pochodzenia chemicznego lub roślinnego, które mają nawilżyć naszą skórę lub zatrzymać odparowywanie z niej wody. Mało tu pochodzących z natury dóbr, może dlatego kosmetyk ten tak wygodnie się stosuje, świetnie się rozprowadza i wchłania, jednak jego właściwości nie są powalające.

Unknown

Cocoa Butter Make Me Bio – Skład: Aqua, organic cocoa butter (theobroma cacao), avocado oil (persea gratissima), organic sunflower oil (helianthus annuus), emulsifying wax NF, olive oil (olea europaea), organic palm oil (elaeis guineensis), stearic acid, xantham gum, phenoxyethanol, fragrance

Tutaj skład mówi sam za siebie – masło kakaowe na drugim miejscu, olej z awokado, olej słonecznikowy, oliwa z oliwek, olej palmowy na kolejnych. Choć są to jedne z tańszych olei, to wciąż jednak oleje naturalne, posiadające dobre właściwości nawilżające i natłuszczające. Jedyne dwie substancje, które powinny przyciągnąć uwagę to phenoxyetanol – konserwant oraz emulsifying wax NF. Nie jestem pewna czy phenoxyetanol  jest dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych. Jest to konserwant, który zastąpił parabeny i jest o wiele mniej szkodliwy, nie udowodniono jego odkładania się w organizmie. Sprawia, że w kremie nie rozwijają się bakterie. Tajemniczy emulsifying wax NF jest emulgującym woskiem, niestety nie wiem jakiego pochodzenia w tym przypadku – może być pochodzenia roślinnego i wtedy wszystko byłoby ok, może być jednak pochodzenia mineralnego i wtedy nie byłoby tak ok. Liczę jednak, że Make Me Bio ceni swoją renomę jako marki kosmetyków naturalnych i firma nie posunęłaby się do użycia pochodnej ropy naftowej.

2. Poziom nawilżania

Cocoa Butter jest jedynym produktem nawilżającym spośród wszystkich w ogóle wypróbowanych przeze mnie, który doskonale poradził sobie z moimi “słoniowymi” łokciami. Są one wiecznie suche, podrażnione i bardzo szorstkie – skóra na nich, kiedy przejechać palcem, aż zadziera się do góry. Cocoa Butter pod dwóch użyciach całkowicie zlikwidowało ten problem! Byłam bardzo mile zadziwiona. Zadarta skóra była całkowicie zregenerowana, łokcie były gładziuteńkie i takie pozostawały, dopóki używałam Cocoa Butter. Ziaja kompletnie sobie z tym nie radzi. Cocoa  Butter bardzo dobrze nawilża też resztę ciała, nawilżenie wystarcza na dobre kilkanaście godzin, potem nieco słabnie  i można się ponownie posmarować, jednak nie trzeba. Kiedy posmarowałam się Mleczkiem Ziaja po wieczornej kąpieli, już rano trzeba było smarować się ponownie.

3. Konsystencja

Mleczko Masło Kakaowe rzeczywiście ma konsystencję mleczka, czyli nieco rzadszą od typowego balsamu. Bardzo łatwo i w sposób przyjemny się rozsmarowuje, szybko się wchłania. Przynosi ulgę wysuszonej skórze, jednak nie ma się poczucia ochronnej warstwy. Cocoa Butter ma konstystencję gęstszą niż balsam, maślano – kremową, czyli nazwa jest bardzo adekwatna. Jest ono mocno skondensowane, ale też szybko się wchłania. Jest z pewnością bardziej tłuste, pozostawia cieniutką warstewkę na powierzchni skóry.

4. Zapach

Mleczko Kakaowe Ziaja pachnie czekoladowo, bardzo lubię takie zapachy. Kiedyś pomyślałabym, że tak naprawdę pachnie masło kakaowe. Niestety w tym produkcie zapach jest głównie wypadkową kombinacji zapachowej, choć w składzie rzeczywiście odnajdziemy masło kakaowe. Jeśli miałabym oceniać tylko po zapachu, wygrałby właśnie ten kosmetyk. Cocoa Butter także zawiera w sobie “fragrance” czyli dodatkową nutę zapachową. Jednak zapach produktu wydaje się być bardzo naturalny, czuć masło kakaowe  w jego prawdziwej postaci (podobnie pachnie Balsam samoopalający Lilla Mai, także na bazie masła kakaowego). Nie spodziewajcie się intensywnej woni czekolady 🙂 Zapach jest specyficzny, nie umiem go opisać dokładnie. Z pewnością to nie zapach był priorytetem producentów, nie on ma wabić ale właściwości i skład produktu.

5. Cena/ilość/jakość 

Od Ziaji za cenę około 10 zł dostajemy aż 400 ml kosmetyku! To bardzo niska cena jak na tak dużą ilość produktu – 100 ml kosztuje 2,50 zł w detalu! Wolę nie myśleć jak niskie są koszty produkcji, a co za tym idzie, jak tanie są składniki użyte w tym mleczku… Teraz ta cena wydaje mi się wysoce podejrzana. Wtedy jednak produkt kupiłam, ponieważ nie miałam przy sobie żadnego naturalnego balsamu ani oleju, skusiła mnie niestety cena i fakt, że Ziaja jest polską firmą. Zawsze wolę (i wam też polecam) kupić coś produkowanego w Polsce, niż za granicą. To taki patriotyzm “na codzień” 😉 Teraz widzę, że cena jest adekwatna do jakości, raczej słabej moim zdaniem. Produktu można i nawet trzeba używać dużo (przynajmniej przy moim typie skóry), ponieważ nie nawilża on na długi czas. Cocoa Butter z kolei nawilża świetnie, jego skład jest niezwykle bogaty, nie ukrywajmy jednak – jest to drogi kosmetyk. Jego cena za 100 ml wynosi około 38 zł w detalu. I tyle właśnie otrzymujemy w opakowaniu. Nie jest więc go dużo, wątpię żeby starczył nam na miesiąc codziennego smarowania. Dlatego ja zdecydowałam się używać go na najbardziej potrzebujące miejsca – tak jak pisałam na początku, sprawdza się świetnie.

Polecam Wam, abyście idąc do sklepu sami analizowali składy kosmetyków. Patrzcie na kolejność występowania składników na liście. Nie dajcie się uwieść cenie, bo najczęściej idzie za nią bardzo słaby jakościowo skład. Nawet jeśli Wasza skóra będzie po takim produkcie jedwabiście gładka, pamiętajcie, że często są to takie kosmetyczne sztuczki, a nie prawdziwe odżywienie.

Pozdrawiam!

Natalia