Monthly Archives: September 2014

Nafta kosmetyczna – naturalny środek do pielęgnacji włosów

 

Nafta kosmetyczna od wielu lat jest znana jako środek leczniczy, posiadający silne właściwości odżywcze. Zwalcza dolegliwości skóry głowy i włosów oraz przyśpiesza ich porost. Nafta jest jednym z najskuteczniejszych sposobów na dolegliwości związane z łupieżem. Wzmacnia cebulki i strukturę włosa, nadając większy połysk i elastyczność.

Nafta kosmetyczna jest przeznaczona do wszystkich rodzajów włosów, a szczególnie dla suchych, łamliwychi i zniszczonych.

anna_nafta_witaminy

Dostępna jest w kilku wersjach:

– Nafta kosmetyczna z witaminą A+E,

– Nafta kosmetyczna z kompleksem witamin

– Nafta kosmetyczna z mikroelementami

– Nafta kosmetyczna z olejkiem rycynowym

– Nafta kosmetyczna z biopierwiastkami

– Nafta kosmetyczna z ekstraktem z rumianku

– Nafta kosmetyczna drzewo herbaciane, aloes

– Nafta kosmetyczna z pokrzywy

Cena kosmetyku też jest bardzo zachęcająca (5-10 zł). Kupić go można prawie w każdej aptece.

Nafta kosmetyczna to parafina w formie ciekłej, która jest pozyskiwana w procesie destylacji z ropy naftowej. Posiada specyficzny zapach, który nie należy do najprzyjemniejszych, ale akurat mnie nie przeszkadza.

 

!!!Nafta kosmetyczna może podrażnić lub wysuszyć włosy. Dlatego osobom, posiadającym wrażliwą skórę głowy zalecane jest stosowanie nafty tylko na włosy.

Najlepszym , moim zdaniem, sposobem aplikowania kosmetyku jest  maseczka z nafty i żółtka. Jest to sprawdzona metoda, stosowana jeszcze przez  nasze babcie. Do trzech łyżeczek nafty dodajemy jedno żółtko (ewentualnie niewielką ilość oleju rycynowego), mieszamy i nakładamy na włosy . Najlepiej jest także owinąć włosy folią. Po 15 min. umyć głowę szamponem bez sylikonów (najlepiej dwa razy)i nałożyć odżywkę.

Nie należy stosować naftę częściej niż 2 razy w tygodniu, gdyż może to doprowadzić do wysuszenia się włosów. Kosmetyk jest bardzo wydajny. Jedną z nielicznych wad jest już wcześniej wspomniany zapach, który znika po umyciu głowy. Niektórzy skarżą się na trudności ze spłukiwaniem nafty. Ja jednak nie miałam z tym większego problemu.

Czy Wy już mieliście okazję sprawdzić na sobie działanie nafty kosmetycznej i jakie są efekty? Zachęcamy serdecznie do dzielenia się z nami Waszymi opiniami.

Karalina

Święto ulicy Cieszkowskiego w Bydgoszczy – nasz debiut!

zdjęcie (11)

Wczoraj miałyśmy z Karaliną okazję i jednocześnie ogromną przyjemność być częścią święta ulicy Cieszkowskiego w Bydgoszczy – U-Rodziny Cieszkowskiego. Oprócz tego, że miałyśmy swoje skromne stoisko, to mogłyśmy wraz z innymi mieszkańcami i gośćmi święta cieszyć się przeróżnymi atrakcjami. Były konkursy, pyszne jedzenie, występy muzyczne, taniec z ogniami, potańcówka i wiele innych ciekawych momentów.

zdjęcie 2 (6)

Był to też nasz debiut jeśli chodzi o prezentację na żywo naturalnych mydeł (o których można poczytać tutaj). Osobom, które podeszły, starałyśmy się przekazać zalety kosmetyków naturalnych i ich przewagę nad niekonwencjonalnymi. Nie wszyscy dali się przekonać, niektórzy nie dali nawet za dużo powiedzieć, ale tak to już jest w bezpośrednich kontaktach z potencjalnymi klientami 😉

zdjęcie 1 (6)

Zauważyłyśmy także ciekawą rzecz – wśród wielu osób, które zainteresowały się i podeszły do naszego kramiku, były zaledwie dwie, które miały poniżej 20 lat i około trzech, które miały poniżej 35-40 lat! Pozostałe osoby wyglądały na oko na grubo powyżej 40-stego roku życia. Największą grupą były panie około 60-siątki! No i chwała im za to 🙂 Przypuszczamy, że nie chodzi tu o to, że są one najbardziej przejęte swoim wyglądem. Takie osoby pamiętają jeszcze czasy szarego mydła i innych kosmetyków o prostym składzie, które nie były produkowane na aż tak masową skalę. Wygląda na to, że są to osoby najbardziej świadome.

Nasuwa nam się myśl, że młode pokolenie, jako że jest jeszcze młode, nie interesuje się tak “konserwowaniem” swojego młodego wyglądu i nie jest świadome tego, co nakłada codziennie na twarz i ciało sobie, a co gorsza swoim dzieciom. Należy przypomnieć, że rosnąca ilość alergii wśród dzieci, to skutek nie tylko jedzenia napakowanego chemią i hodowanego w nienaturalnych warunkach, ale i przeróżnych specyfików aplikowanych na skórę (chociażby żelów pod prysznic).

Wczorajszy dzień był dla Zielonej Sfery bardzo udany pod wieloma względami 🙂 Wkrótce planujemy pokazać się na Frymarku, który odbywa się co drugą niedzielę w bydgoskim klubie Mózg. Można dostać tam przeróżne produkty naturalne, wkrótce i kosmetyki :).

Jeszcze jedna ciekawostka – chociaż mieszkam przy ul. Cieszkowskiego, dotychczas nie miałam przyjemności poznać przemiłego jej mieszkańca – Edasa 😉

zdjęcie (10)

Cudowny specyfik – olej z pestek malin

zdjęcie (9)

Jako że na naszym blogu grupa olejów jednonienasyconych i nasyconych została opisana na przykładzie jednego oleju z każdej z nich (jednonienasycone – olej arganowy, nasycone – olej kokosowy), grupie olejów wielonienasyconych też należy się jakiś przedstawiciel. Wybrałam olej z pestek malin, ponieważ zainteresowały mnie niezwykle pozytywne opinie na jego temat. Już postanowiłam, że kiedy skończy się mój olej arganowy i z marakui, olej z pestek malin będzie moim następnym zakupem.

Aby uzyskać 18 litrów tego oleju, potrzebna jest jedna duża ciężarówka malin.

Jakie są jego właściwości? Z pewnością przeciwutleniające oraz silnie przeciwzapalne. Posiada duże stężenie witaminy E (wspominanej już jako Witamina Młodości) oraz A, dzięki której doskonale nadaje się do pielęgnacji. Olej zawiera także kwasy tłuszczowe omega3 i omega6. Nadają one olejowi działanie antyalergiczne, przeciwzapalne, stymulują odbudowę nabłonka i tkanek (olej pomaga pozbyć się małych blizn i przebarwień po znienawidzonych przez wszystkich tzw. “niedoskonałościach”), uodparniają skórę na zakażenia, działa antybakteryjnie.

Czytając o tym oleju dochodzę do wniosku, że nadaje się on dla osób, które potrzebują codziennego nawilżania skóry, ale mają też problemy z zatykającymi się porami. Jego stosowanie pomaga w walce organizmu o odblokowywanie gruczołów łojowych. Utrudnia też powstawanie zaskórników. Przyśpiesza też gojenie ran, oparzeń i odmrożeń.

Oprócz tych wszystkich zalet posiada jeszcze jedną – silnie absorbuje promienie UV na poziomie nawet do SPF 50! Co prawda użycie tylko czystego oleju z pestek malin może nie wystarczyć na kilkugodzinne opalanie w silnym słońcu (chociaż czytałam opinie, że jednak niektórym wystarcza!), ale jest to doskonały sposób na zniwelowanie niekorzystnego promieniowania na co dzień, nawet w lecie i nawet podczas długiego wystawienia na słońce. Warto go zastosować także po opalaniu, gdyż uspokaja skórę, łagodzi niemiłe skutki opalania, regeneruje naskórek i nawilża.

No i na koniec coś bardzo ważnego. We wszystkich opiniach, do których dotarłam, podkreśla się, że olej doskonale się wchłania. Ma bardzo aksamitną i lekką jak na olej konsystencję i nie zostawia na skórze tłustej warstwy. Nadaje się świetnie do skóry zmęczonej, suchej, podrażnionej, wrażliwej, a także ze skłonnościami do trądziku.

Można go także stosować do olejowania włosów o wysokiej porowatości (choć to może być dość droga kuracja).

olej_maliny_670943759

Olejek ze zdjęcia można kupić w naszym sklepie tutaj, w pojemności 50 ml.

Natalia